Na rynku pojawiło się wiele ofert rejestratorów czasu pracy, które identyfikują pracowników za pomocą skanerów linii papilarnych czy twarzy. Najtańsze kosztują już kilkaset złotych. Sprzedawcy obiecują pracodawcom rozwiązanie problemów z kontrolą wejść i wyjść czy ewidencją nadgodzin. Okazuje się jednak, że na przeszkodzie może stać RODO.
Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych przypomina, że dane biometryczne to dane szczególnej kategorii, które mają sensytywny charakter i podlegają nadzwyczajnej ochronie prawnej. Dane tego typu mogą być przetwarzane tylko w wyjątkowych sytuacjach (art. 9 ust. 2 RODO). Przykładowo, osoba, której dane dotyczą, wyraziła na to wyraźną zgodę lub przetwarzanie dotyczy danych osoby, która w sposób oczywisty je upubliczniła.
- Do takich sytuacji nie należy przetwarzanie danych osobowych, w tym zwłaszcza danych biometrycznych, do celów odnotowywania obecności pracownika w pracy - podkreśla PUODO.
Czytaj też: Odciski palców pracowników - kto może mieć dostęp do danych biometrycznych
Przepisy rozporządzenia RODO wskazują przesłanki, które muszą być spełnione (określono je w art. 9 ust. 2 lit. b), aby przetwarzanie tej kategorii danych w dziedzinie prawa pracy było legalne. Chodzi o to, aby przetwarzania tego rodzaju danych było niezbędne do wypełnienia obowiązków i wykonywania szczególnych praw przez pracownika lub pracodawcę. Ponadto podstawą przetwarzania powinien być przepis prawa, który regulowałby jednoznacznie możliwość przetwarzania danych sensytywnych w określonych celach oraz przewidywał odpowiednie zabezpieczenia praw i interesów osoby, której dane dotyczą.