Jak wyglądają relacje Polski z Ukrainą w rolnictwie? Jaki to ma wpływ na ścieżkę akcesji Ukrainy? Czego Polska domaga się w tym procesie?
O tym Jacek Czerniak, wiceminister rolnictwa, rozmawia z red. Aleksandrą Ptak-Iglewską w Magazynie o Biznesie – podcaście "Rzeczpospolitej".
Relacje Polski i Ukrainy są dobre w wielu obszarach, jednak są też sektory obarczone napięciami, rolnictwo jest jednym z nich, co najmniej od napaści Rosji na Ukrainę.
Właśnie o sprawach trudnych minister Czerniak rozmawiał w maju w Kijowie z ukraińskim rządem, podczas misji biznesu i polityków do Kijowa. Polscy dyplomaci uważali tę wizytę za bardzo ważną, ponieważ była to pierwsza od dawna wizyta przedstawiciela resortu rolnictwa na tak wysokim stanowisku.
Które tematy w relacjach z Ukrainą są trudne? Dobrostan zwierząt, standardy produkcji, nadmierny (zdaniem polskich rolników) import do UE.
– Po pierwsze, jest umowa między Komisją Europejską a Ukrainą, która przewiduje, że Ukraina dostosuje wszystkie kwestie związane z dobrostanem zwierząt z użyciem pestycydów w przeciągu trzech lat. My jako resort wcześniej wnioskowaliśmy, żeby ten czas wynosił rok – mówi minister Jacek Czerniak.
O handlu zbożem, który został wstrzymany rozporządzeniem Ministra Rozwoju i Technologii z 15 września 2023 r. w sprawie zakazu przywozu z Ukrainy produktów rolnych, Jacek Czerniak mówi, że tranzyt zboża jest dozwolony. – My stoimy na stanowisku, że to rozporządzenie jest nadal obowiązujące, bo jako rząd polski tego rozporządzenia po prostu nie anulowaliśmy – mówi Czerniak, dodając, że tranzyt nie jest zablokowany, a jedynie sprzedaż na rynek Polski.
Czytaj więcej:
– Radcy przydaliby nam się w dużej ilości w Azji. To byłoby idealne rozwiązanie, gdyby radca rolny albo handlowy miał success fee, benefity ze stro...
Pro
– Z naszej analizy wynika, że Ukraina dzisiaj większość, tj. 80 proc. zboża wysyła drogą morską przez Morze Czarne do innych państw. Natomiast korytarzem transferu idzie około 20 proc. zboża, te relacje się zmieniły – mówi minister. Przyznał, że porty polskie mogły ponieść pewien koszt, gdy nie zarabiają na przeładunku ukraińskiego zboża, ale – "my chronimy polskiego rolnika". – Wiemy, jaka jest sytuacja na rynkach rolnych, jakie są ceny zbóż, jakie perturbacje na rynku spowodował wcześniej ten niekontrolowany przepływ zboża, to zboże zalegało w części województw wschodnich, województwa najbliżej granicy polsko-ukraińskiej zostały dotknięte tym tańszym kosztem zboża ukraińskiego. Czasem było to zboże, dla którego nie było kategorii ustawowej, nazywane "zbożem technicznym". Prokuratura prowadziła dochodzenia w sprawie zboża technicznego, które było kupowane po tańszej cenie i różnie używane.
Jakie jest stanowisko Polski w negocjacjach akcesyjnych Ukrainy, w klastrze rolnictwa? Czego Polska oczekuje?
Czytaj więcej:
Sankcja kredytu darmowego – firmy odszkodowawcze liczą na żniwa związane z tym przepisem. Konsumenci nic nie zyskają.
Pro
– Dostosowanie dobrostanu zwierząt utrzymywanych na Ukrainie do standardów unijnych, to jest kwestia najważniejsza. Po drugie, użycie pestycydów. Dzisiaj nie mamy kontroli, jaka liczba pestycydów jest używana i jakie są pestycydy w Ukrainie. Można spekulować, że te, które są zakazane w Unii, mogą być używane w krajach trzecich, trudno to wykryć – mówił Czerniak, istotna jest też kwestia płacowa i praw pracowniczych, te regulacje muszą być zrównane z poziomem unijnym.
Jeszcze jeden temat porusza bardzo rolników, czyli – dopłaty. Tutaj jest pole do rozmów.
– Jest także dyskutowana kwestia dopłat bezpośrednich, bo nawet sami Ukraińcy mówią, że oni mogą się zrzec tych dopłat bezpośrednich – powiedział Jacek Czerniak. Przyznał, że trudno sobie wyobrazić rozmiar dopłat na potrzeby agroholdingów, a to mocno by nadszarpnęło pulą dopłat dla całej Unii Europejskiej. – Pan premier Kaczka mówi, że mogą się ewentualnie zrzec, ale to trzeba holistycznie brać pod uwagę wszystkie uwarunkowania, które dotyczą akcesji danego państwa do Unii Europejskiej, w tym kwestie związane z rolnictwem – mówił Czerniak.