Głównymi tematami najnowszej rozmowy w „Magazynie o Biznesie” są droga Ukrainy do Unii Europejskiej, wyzwania negocjacji akcesyjnych, ukraińskie i unijne rolnictwo, reforma Wspólnej Polityki Rolnej, handel, a także warunki, jakie będzie musiało spełnić ukraińskie rolnictwo co do standardów produkcji zboża i zwierząt, a także przyszłość polskich i ukraińskich gospodarstw.
Rolnictwo Ukrainy to kompletnie inny żywioł od tego już znanego na jednolitym rynku. Działa tam ok. 4 mln gospodarstw rolnych, a same agroholdingi odpowiadają za blisko połowę produkcji rolnej. Działa tam 10 tysięcy bardzo dużych gospodarstw rolnych, prawdopodobnie największe w Europie, a około 120 holdingów ma ponad 100 tysięcy hektarów ziemi.
Bartosz Urbaniak tłumaczy jednak, dlaczego obawy przed ukraińskim rolnictwem często wynikają z uproszczeń i pokazuje, jak naprawdę wygląda struktura produkcji rolnej u naszego wschodniego sąsiada. Wyjaśnia również, dlaczego wejście Ukrainy do Unii będzie wymagało zmian nie tylko po stronie Kijowa, ale także całej Wspólnoty.
Czytaj więcej:
Branża transportowa przegrywa z ukraińską konkurencją i unijnymi regulacjami. Coraz więcej firm znika z rynku.
Pro
Akcesja do UE będzie bowiem kosztowała Ukrainę mnóstwo pracy, ale nie tylko – dużo do zrobienia będzie też po stronie samej UE, która nie będzie mogła dalej odkładać reformy Wspólnej Polityki Rolnej. – Jeżeli byśmy popatrzyli właśnie przez pryzmat klastra i rozmów z Unią Europejską, to oznacza, że na Ukrainie jest więcej rolników niż w całej Unii Europejskiej. Jeżeli tym wszystkim rolnikom trzeba było przyznać dopłaty bezpośrednie, a my Unię traktujemy egalitarnie i wszyscy mają to samo, najwyżej z okresem przejściowym, to WPR i obecne funkcjonowanie WPR-u tego nie wytrzyma – mówi ekonomista nie tylko o budżecie płatności bezpośrednich, któremu doszłoby obciążenie przez kolejne 4 mln gospodarstw, ale także o wyzwaniu obsługi milionów dodatkowych gospodarstw i funkcjonowanie całego systemu.
Jednocześnie podkreśla, że proces integracji powinien być postrzegany jako wspólne wyzwanie: „To nie jest tak, że tylko my mamy problem z ukraińskim rolnictwem. Ukraina też ma problem ze swoim rolnictwem, jeżeli chce wchodzić do Unii” – mówi Urbaniak. I tłumaczy: „Te duże holdingi stosują dosyć mocną ochronę upraw i potężne nawożenie. Dla nich wejście do UE na takich samych warunkach, na jakich funkcjonują rolnicy francuscy niemieccy czy polscy, może oznaczać, że nie tylko w Unii nie będą tego produktu sprzedawać, ale oni go nie będą mogli nawet w ten sposób produkować w ten sposób” – tłumaczy Bartosz Urbaniak.
Czytaj więcej
Komisja Europejska podzieliła gigantyczną kwotę 540 mln euro z planu działań w sprawie nawozów. Polska otrzyma z tego 66 mln euro. Chodzi o obronę...
Ekspert omawia wszystkie wyzwania akcesyjne Ukrainy związane z rolnictwem, ale podkreśla, że w Polsce nadal nie dostrzegamy wyraźnie potencjału, który ta akcesja szykuje dla Polski. – Nam powinno zależeć, żeby naszym sąsiadem była Ukraina. My teraz też już widzimy, że polskie przedsiębiorstwa próbują nie tyle konkurować, co wykorzystać te różnice potencjałów, które są. Na pewno będzie trudno w tym procesie, także dla Europy to będzie skomplikowany proces, ale Polska była też trudnym i skomplikowanym procesem, gdy wchodziła do Unii Europejskiej. Ukraina może być podobna. Natomiast historia Polski to jest historia sukcesu i Polski, i Unii Europejskiej, można to powtórzyć. To success story Polski moim zdaniem jest też do wykorzystania na Ukrainie – podsumował Bartosz Urbaniak.
Zachęcamy również do wysłuchania i obejrzenia innych odcinków podcastu: