Polska od lat zwleka z wdrożeniem rozszerzonej odpowiedzialności producenta. Komisja Europejska coraz wyraźniej daje do zrozumienia, że cierpliwość się kończy, a brak nowych przepisów może oznaczać dotkliwe konsekwencje – w lipcu KE wezwała 12 państw członkowskich do osiągnięcia celów w zakresie recyklingu odpadów i skierowała uzasadnioną opinię do tych krajów, w tym do Polski, ale też Rumunii, Węgier czy Portugalii.

Reklama
Reklama

Polska już od blisko 5 lat pracuje nad kolejnymi projektami ROP, tym razem projekt UC100 trafił już do Komitetu do Spraw Europejskich. Biznes ma jednak sporo zastrzeżeń do prac nad tym projektem, nadal nie jest znany projekt po konsultacjach ani finalny wynik tych konsultacji.

Czytaj więcej:

Biznes Polska Wschodnia: przedsiębiorcy zrealizują projekty wspierające gospodarkę cyrkularną

Pro

Piotr Mazurek, zastępca dyrektora departamentu energii i GOZ, przekonuje w rozmowie z red. Aleksandrą Ptak-Iglewską w Magazynie o Biznesie, że proponowana reforma może przynieść skutki odwrotne od zamierzonych, bo aktualny model – jego zdaniem – odbierze producentom realny wpływ na funkcjonowanie systemu. – Największy problem, jaki pojawia się w tym projekcie UC100, czyli projekcie ustawy o opakowaniach i odpadach opakowaniowych, to jest wybór tego modelu ROP na opakowania. Według danych naszych i krajów ościennych tego typu model, czyli scentralizowany, upaństwowiony, nie zapewnia właściwych poziomów recyklingu odpadów opakowaniowych – mówi Mazurek w Magazynie o Biznesie.

Ekspert przywołuje tu art. 8a dyrektywy odpadowej, który zakłada, że ROP powinien zakładać nie tylko finansowe zaangażowanie producentów i wprowadzających, ale też organizacyjne. – Widzimy to też po wynikach krajów ościennych, po wynikach recyklingu odpadów opakowaniowych, że wszędzie tam, gdzie ten model jest konkurencyjny, jest oparty na organizacjach, na wielu organizacjach albo na prywatnych podmiotach, tam te poziomy są wysokie – zauważa Mazurek.

Czytaj więcej:

Stawki VAT Transport odpadów ze spółdzielni z 23-proc. VAT

Pro

Według projektu centralną rolę ma odgrywać Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Dla Konfederacji Lewiatan oznacza to de facto nacjonalizację rynku, który dotychczas opierał się na konkurujących ze sobą organizacjach odzysku. Resort faktycznie dąży do pozbawienia roli organizacji odzysku, ponieważ ocenił efekty ich działalności i uznał, że pora poszukać bardziej skutecznego modelu wspierającego recykling, zwłaszcza że po podwyższeniu opłat opakowaniowych, wartość tego rynku wzrośnie z ok. 1,5 mld do nawet 6 mld zł. Mazurek jednak jest zdania, że problemem nie jest sama konstrukcja systemu, lecz jego nieszczelność i brak konsekwentnych reform. – My w żadnym miejscu nie kwestionujemy tego, że ta ochrona państwa musi być. Tylko poniżej tego parasolu, niech to będzie NFOŚiGW, muszą być jednostki, które się na tym znają. Organizacje odzysku mają 25 lat doświadczenia, to prawda, że są takie, które zajmują się tym lepiej, i takie, które radzą sobie gorzej, ale po to jest właśnie ich wiele, żeby przedsiębiorcy mieli wybór. I teraz nie ma co wywracać tego systemu o 180 stopni, tylko trzeba to poprawić, uszczelnić – argumentował gość programu.

Czytaj więcej:

Biznes Grunty leśne – niedoceniane ryzyko w transakcjach M&A

Pro

Na horyzoncie pojawia się jednak jeszcze większe wyzwanie niż sam ROP. Unijne rozporządzenie PPWR zmieni reguły dla całego rynku opakowań. Liczyć się będzie już nie tylko wysokość opłat, ale także to, czy konkretne opakowanie rzeczywiście nadaje się do recyklingu i czy faktycznie jest przetwarzane na przemysłową skalę. Dlatego – jak przekonuje Mazurek – projekt UC100 może szybko okazać się niewystarczający wobec nowych unijnych wymagań. Tym bardziej że wokół ustawy narastają kolejne wątpliwości. Ponad 1600 zgłoszonych uwag, zastrzeżenia samorządów, pytania o sposób finansowania i brak jasnych procedur odwoławczych pokazują, że kompromis wciąż jest daleko.