[i][b]Rozmowa z Barbarą Misterska-Dragan, Krajowa Izba Biegłych Rewidentów[/b][/i]
[b]Rz: Wiele firm na początku roku odwiedzi biegły rewident, niektóre po raz pierwszy. Czego mogą się spodziewać?[/b]
[b]Barbara Misterska-Dragan:[/b] Trzeba przyznać, że jeśli audytor pojawia się dopiero po zakończeniu roku i sporządzeniu sprawozdania, nie jest to najbardziej komfortowa sytuacja, jaką można sobie wyobrazić. Zarówno dla firmy, jak i biegłego rewidenta dużo lepiej jest, jeśli umowa na badanie sprawozdania finansowego zostanie podpisana odpowiednio wcześniej i strony ustalą w niej, że jeszcze przed końcem roku audytor przeprowadzi badanie wstępne. Wtedy nie działa pod presją czasu. Może więc dobrze poznać firmę i przyjętą w niej politykę rachunkowości oraz sprawdzić, jak funkcjonuje system kontroli wewnętrznej. Jest to również okazja, aby odpowiedzieć na pytania badanej jednostki, rozpoznać ewentualne problemy i pomóc w ich rozwiązaniu. Poza tym można już zweryfikować niektóre sfery, np. rozliczenia podatkowe za miesiące, które minęły. Dzięki temu główny księgowy nabiera poczucia bezpieczeństwa. Wie bowiem, jakie są oczekiwania biegłego rewidenta, i nie jest później zaskakiwany jego prośbami.
[b]Co najbardziej dziwi firmy, które pierwszy raz są poddawane badaniu?[/b]
Często są zaskoczone, że biegły interesuje się nie tylko ewidencją księgową i sprawozdaniem finansowym. Rozpoczynając badanie, prosi np. o protokoły spotkań zarządu i posiedzeń rad nadzorczych. Poza tym chce porozmawiać z dyrektorem ds. produkcji albo z kierownikiem budowy. Powinien się od niego dowiedzieć, jak kosztorysowane są usługi budowlane oraz w jaki sposób pilnuje on budżetu wykonania prac.