Księgi rachunkowe to dla zwykłego śmiertelnika czarna magia. Dlatego przedsiębiorcy bronią się, jak potrafią, przed ich prowadzeniem. To jednak nie takie łatwe. Nie dość bowiem, że limit obligujący do założenia pełnej księgowości zmniejszył się o 282 tys. zł, to jeszcze trzeba do niego wliczyć wszystkie podatkowe przychody.
Ci, którzy obliczą limit tylko na podstawie ustawy o rachunkowości, mogą być niemile zaskoczeni. Decydujące są bowiem zasady wynikające z ustawy o PIT. Tak więc na pełną księgowość może wejść także małe przedsiębiorstwo z niewielkimi obrotami. Wystarczy, że sprzeda atrakcyjną nieruchomość. A księgi rachunkowe to już wyższa szkoła jazdy.
[wyimek][b]5,6 proc. [/b]- o tyle zmaleje limit dla ksiąg rachunkowych[/wyimek]
– To przede wszystkim więcej bieżących obowiązków. Nie wystarczy wpisywać tylko przychody i koszty, wszystkie zdarzenia trzeba ewidencjonować na odpowiednich kontach, prowadzić rozrachunki, wyliczać wynik bilansowy i przekształcać go w podstawę opodatkowania – mówi Aneta Klimaszewska, główna księgowa w kancelarii Wierzbowski Eversheds. – Nie każdy właściciel firmy ma czas i chęci, aby zgłębiać tajniki buchalterii. Dlatego przejście na księgi rachunkowe wiąże się z reguły z dodatkowymi opłatami za ich prowadzenie.
[b]Perspektywa niespodziewanego wejścia w przyszłym roku na pełną księgowość dotyczy osób fizycznych, spółek cywilnych, jawnych (w których wspólnikami są tylko osoby fizyczne) oraz partnerskich, których przychody w 2010 r. wyniosą co najmniej 4 mln 784 tys. 400 zł. [/b]Co zrobić, aby tego uniknąć?