Różnice w wielu przepisach ustawy o rachunkowości i tych o podatkach dochodowych napsuły krwi niejednemu dyrektorowi finansowemu. Powód jest prosty: wskutek znaczących różnic definicyjnych te same zdarzenia w biznesowym życiu firmy trzeba odnotowywać dwa razy.

Oznacza to nie tylko stratę czasu i dodatkowe wydatki, ale i poważne kłopoty biznesowe. Firma może bowiem za ten sam okres wykazać księgową stratę i równocześnie dochód dla celów podatkowych.

Zysk i strata równocześnie

– Jeden z moich klientów w 2011 r. miał stratę bilansową rzędu 800 tys. zł, ale w rozumieniu przepisów podatkowych osiągnął ponad 100 tys. zł dochodu, od którego musiał zapłacić podatek – relacjonuje Małgorzata Tul, właścicielka biura rachunkowego z Opola. Dodaje, że taki niejednolity wynik firmy utrudnia firmom nawiązywanie kontaktów biznesowych i staranie się o kredyt w bankach. – A przecież nie jest to efekt kreatywnej księgowości, tylko tego, że niektóre koszty księgowe nie są kosztami podatkowymi – dodaje Małgorzata Tul.

Rachunek bardziej ekonomiczny

Takim zjawiskom może zaradzić ujednolicenie pojęć, co zaproponował Komitet Standardów Rachunkowości działający przy Ministerstwie Finansów. Wcześniej proponował to Bank Światowy w raporcie „Różnice pomiędzy przepisami o rachunkowości i przepisami podatkowymi".

Z materiałów udostępnionych naszej redakcji przez Ministerstwo Finansów wynika, że KSR wyodrębnił ze swoich propozycji te, które należy wprowadzić w pierwszej kolejności. Znalazła się tam m.in. nowa definicja środków trwałych. Ustawa o rachunkowości nie wymaga, by przedsiębiorca był ich właścicielem, wystarczy ekonomiczne władztwo nad rzeczą. Tymczasem ustawy podatkowe zasadniczo zezwalają na amortyzację środków trwałych, tylko gdy są własnością firmy. Propozycja Komitetu zmierza do „ekonomicznego", a nie cywilnoprawnego władania takimi rzeczami.

Reklama
Reklama

Zmiany mają dotyczyć też prawa wieczystego użytkowania gruntów, które dziś może być amortyzowane bilansowo, ale nie pozwalają na to przepisy podatkowe. Komitet rekomenduje, by wieczyste użytkowanie nie podlegało amortyzacji ze względu na długoterminowy charakter tego składnika aktywów.

Postęp na budowie i na kontach

Spore ułatwienie czeka firmy rozliczające kontrakty budowlane rozciągnięte w czasie. Ustawa o rachunkowości wymaga ujmowania przychodów z wykonania niezakończonych umów o budowę w stopniu proporcjonalnym do stopnia zaawansowania prac. Przepisy o podatku dochodowym nie odnoszą się w szczególny sposób do przychodów z kontraktów budowlanych. Propozycja KSR zmierza do zastosowania dotychczasowych reguł bilansowych także do podatków. Innymi słowy, przychody z takich kontraktów byłyby ujmowane we wcześniejszym momencie niż teraz (tj. na koniec każdego miesiąca, a nie w momencie wystawienia faktury).

Do mniej pilnych zmian KSR zaliczył ujednolicenie przepisów w zakresie m.in. kapitalizowania kosztów finansowania zewnętrznego i wstępnych opłat leasingowych. Te drugie miałyby być rozliczane w czasie. To istotne, bo zdarza się, że wstępna opłata leasingowa sięga aż 40 proc. wartości całego kontraktu – zauważa Małgorzata Tul.

W dalszej kolejności mogłyby nastąpić też zmiany w traktowaniu niezamortyzowanej wartości nieruchomości likwidowanej w związku z inwestycją. Zdarza się to np., gdy na niedokończonej budowie zdarzy się katastrofa czy pożar i zachodzi konieczność odbudowy. Dziś taka wartość jest bieżącym kosztem podatkowym, a Komitet rekomenduje przyjęcie jednolitej zasady z dotychczasowych przepisów o rachunkowości, tj. zwiększenia wartości nowego obiektu.

Propozycje KSR na razie nie przybrały postaci projektów ustaw. Ma się nimi zająć teraz Rada Konsultacyjna ds. Prawa Podatkowego, która już zajmowała się problemem zbliżania przepisów bilansowych i podatkowych. Dopiero po jej opinii MF zacznie pracować na projektami nowych przepisów.

Opinia

Grzegorz Maślanko, radca prawny partner w firmie Grant Thornton

Zbliżenie przepisów bilansowych i podatkowych to od dawna marzenie księgowych i dyrektorów finansowych. Dziś z powodu różnic muszą oni prowadzić podwójną rachunkowość. Dobrze, że nowe regulacje podatkowe będą bliższe ekonomicznej, a nie prawnej stronie biznesu, czego przykładem może być propozycja zastąpienia wymogu własności środków trwałych ekonomicznym władztwem nad nimi w celach amortyzacji. Ta nowa filozofia niesie jednak także pewne ryzyko. Trzeba się liczyć z tym, że nie od razu dostosują się do niej władze skarbowe, a i firmy będą mieć z tym kłopot. Jedną ze spornych kwestii może się stać szacowanie przychodów i kosztów w sposób ciągły na potrzeby rozliczeń kontraktów budowlanych.

Definicje będą takie same

Komitet Standardów Rachunkowości rekomenduje, by w pierwszej kolejności ujednolicić takie kwestie podatkowe i bilansowe:

- definicja środków trwałych: nie będą musiały być własnością firmy;

- moment rozpoczęcia amortyzacji: nie wcześniej niż po przyjęciu środka trwałego do użytkowania;

- aktualizacja wartości nieruchomości: możliwość indywidualnej przeceny gruntów, jeśli w rachunku ciągnionym wzrost cen przekroczy 15 proc.;

- prawo wieczystego użytkowania gruntu: nie byłoby amortyzowane (tak jak dziś w przepisach podatkowych);

- kontrakty budowlane: ujmowanie kosztów i przychodów w sposób ciągły, na podstawie stopnia zaawansowania prac szacowanego wewnętrznie przez przedsiębiorstwa.