Sąd Najwyższy zajął się ostatnio sprawą księgowej jednej ze spółdzielni mieszkaniowych, która jeszcze w 2007 r. zgłosiła pracodawcy, że spółdzielnia powinna zapłacić podatek. Chodziło o dochody uzyskane z zarządzania obcymi zasobami przez spółdzielnie mieszkaniowe i nierozstrzygnięte wówczas wątpliwości, czy podlegały one opodatkowaniu podatkiem dochodowym od osób prawnych (sygnatura akt I PK 184/12).
Wątpliwości podatkowe
Prezes spółdzielni był jednak innego zdania i stwierdził, że obsługa innych wspólnot mieszkaniowych nie przynosiła spółdzielni dochodu i była prowadzona głównie dla zapewnienia pracy pracownikom spółdzielni. Na uwagę księgowej, że takie stanowisko może być trudne do obrony w razie kontroli urzędu skarbowego, prezes odpowiedział, że „jakby co, będziemy się bronić".
Dwa lata później nowa księgowa po zapoznaniu się z rozliczeniami podatkowymi spółdzielni za ostatnie lata przekonała prezesa do zapłaty dyskusyjnego podatku za poprzednie lata. Urząd skarbowy naliczył jednak odsetki od tych zaległości, które urosły do 19 tys. zł.
Prezes spółdzielni, niepomny swoich wcześniejszych zaleceń, stwierdził, że to poprzednia księgowa odpowiada za powstanie tych zaległości i w grudniu 2010 r. pozwał ją do sądu pracy o zwrot tych pieniędzy.
Długie przedawnienie
Pracownica broniła się przed sądem, podnosząc zarzut przedawnienia roszczeń pracodawcy. O konieczności zapłaty podatku nowa główna księgowa poinformowała prezesa na początku listopada 2009 r., a 25 listopada 2009 r. o konieczności zapłaty podatku została poinformowana komisja rewizyjna rady nadzorczej spółdzielni. Tymczasem, zgodnie z art. 291 § 2 kodeksu pracy, roszczenia pracodawcy o naprawienie szkody wyrządzonej przez pracownika wskutek nienależytego wykonania obowiązków ulegają przedawnieniu z upływem roku od dnia, w którym dowiedział się on o szkodzie, nie później jednak niż z upływem trzech lat od jej wyrządzenia. Pozew złożony w grudniu 2010 r. był więc spóźniony.