Reklama

Mateusz Ślęczka: Sądy przyjazne użytkownikowi to nie tylko ich strony w internecie

Termin „przyjazny użytkownikowi” jest relatywnie nowy. Trudno odnieść go do konkretnych działań, mających ułatwić nam codzienne zmagania z biurokracją.
Mateusz Ślęczka: Sądy przyjazne użytkownikowi to nie tylko ich strony w internecie

Foto: Adobe Stock

Najczęściej kojarzy się z cyberprzestrzenią,w której innowacji jest najwięcej, a dynamika dostosowywania rozwiązań do oczekiwań użytkownika jest najefektywniejsza. Niestety, w sektorze publicznym zmiany tego rodzaju wprowadzane są poprzez przymus administracyjny. W polskich realiach za początek takiego podejścia można uznać wyniki kontroli NIK z 2016 r. ws. dostosowania stron internetowych do potrzeb osób z niepełnosprawnościami.

Wytykając nieprawidłowości – np. niewystarczający kontrast między tłem a tekstem czy też niedostępność materiałów multimedialnych – NIK wskazała na zapóźnienia i przypomniała, że obowiązek dostosowania dotyczy wszystkich podmiotów wykonujących zadania publiczne. W konsekwencji zaczęto odnotowywać skromne postępy. Szybko okazało się, że problemy z transparentnością treści w sieci i dostępem do materiałów nie dotyczą jedynie osób z niepełnosprawnościami i zmiany takie należy wprowadzać dla wszystkich bez wyjątku. Naturalnie sądy przyjazne użytkownikowi to nie tylko ich strony w internecie. By zasłużyć sobie na to miano, potrzebne jest całe spektrum zmian.

Czytaj treści PRO.RP.PL za 39 zł miesięcznie!

Zyskaj dostęp do rzetelnych analiz, opinii ekspertów i kluczowych prognoz gospodarczych. Poznaj fakty, które kształtują biznes, prawo oraz społeczeństwo.

Buduj swoją przewagę. Subskrybuj profesjonalne treści publikowane wyłącznie w pro.rp.pl.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama