Burmistrz australijskiego miasteczka Brian Hoode, leżącego 120 km na północny zachód od Melbourne, zagroził firmie OpenAI pozwem o naruszenie dobrego imienia, jeśli nie skoryguje fałszywych twierdzeń ChatGPT, że odbył karę więzienia za przekupstwo. Takie informacje podleje sztuczna inteligencja w swojej usłudze tekstowej. Pismo w tej sprawie zostało już wysłane do siedziby firmy w San Francisco. Ma ona 28 dni na naprawienie błędów swojego produktu, który wywołał rewolucję w świecie cyfrowym.
Może to być pierwszy taki pozew skierowany przeciwko błędom sztucznej inteligencji, w którym będą stosowane klasyczne rozwiązania prawne dotyczące zniesławienia. Prawnicy poszkodowanego wskazują, że firma może być pozwana o dawanie użytkownikom „fałszywego poczucia dokładności”, przy formułowanie informacji przez „zautomatyzowany produkt językowy”.
Czytaj więcej:
Ponad 90 proc. firm uważa, że prawo nie nadąża za rozwojem nowych technologii, takich jak m.in. sztuczna inteligencja.
Pro
Brytyjski „The Guardian” przypomina, że australijskie odszkodowania za zniesławienie są zazwyczaj ograniczone do około 400 000 USD (269 360 USD), chociaż sam burmistrz nie określił jeszcze, o jaką kwotę będzie się ubiegał. Wydaje się, że to jedynie zapowiedź tego, co może nas czekać w przyszłości.
Gwałtowny rozwój powszechnie dostępnych produktów opartych na AI dopiero wchodzi do naszego życie. Prawo również w Polsce kompletnie nie jest przygotowane na potencjalne spory prawne w związku z użyciem sztucznej inteligencji czy też karanie nadużyć, które w tradycyjnym świecie mogą być uznane za przestępstwa.