Śledztwo do tej pory przeszło dosłownie wszystkie szczeble prokuratury. Od rejonowej, która zajmowała się nią jako pierwsza, poprzez okręgową, która umorzyła ją po raz pierwszy, i regionalną, która zrobiła to już po raz drugi. Mimo trzech możliwych wersji zdarzenia – zabójstwa, samobójstwa i nieszczęśliwego wypadku – zebrany przez organy ścigania w tej sprawie materiał dowodowy ani też ustalony stan faktyczny nie zdołały przekonać prokuratury, by sprawa ruszyła dalej.
W toku trwającego wiele lat śledztwa przesłuchano prawie 300 świadków, niektórych kilkakrotnie, były konfrontacje, ba, użyto nawet wariografu, wykonano symulację 3D miejsca zdarzenia, uzyskano ponad 50 opinii biegłych różnych specjalności – i dalej nic. Można zgodzić się z prokuraturą, że sprawa jest trudna. Ale trudna nie musi oznaczać nierozwiązywalna.
Czytaj więcej
Umorzenie jest tylko jednym z etapów postępowania. Kiedy pojawi się jakikolwiek nowy dowód, zosta...
Kilka dni temu prokuratorzy z Prokuratury Regionalnej w Gdańsku na specjalnie zwołanej konferencji prasowej przekonywali dziennikarzy, że w tej sprawie zrobiono, co tylko można było zrobić. Przygotowali nawet slajdy, które miały wykazać m.in. ogrom prac poczynionych przez śledczych i jej skomplikowanie. Czy się udało? To kwestia sporna.
Pewne jest, że spora część społeczeństwa pozostaje nieprzekonana i bardziej jest skłonna uwierzyć w zaniedbania niż poziom skomplikowania sprawy. Poczynania prokuratury nazywa wprost jej sromotną porażką. Mimo zapewnień śledczych, że w razie zdobycia wiarygodnego dowodu do sprawy powróci, niewielu wierzy, że tak się stanie. Spójrzmy prawdzie w oczy. Najbardziej prawdopodobne jest to, że jeśli dobrowolnie nie zgłosi się sprawca tego czynu, to sprawa pozostanie zamknięta już na tym etapie na zawsze.