Wasze Sądy – Nasze Sądy” – taki baner mógłby wisieć jako podpowiedź do niemal każdej politycznej rozgrywki. Sformułowanie wytrych wypowiadane bez zająknięcia powinno już pewnie nieustannie nieść się echem po każdej z aren walki o poparcie społeczne. Temat sądownictwa jest wdzięczny, bo wymiar sprawiedliwości nie odpowiada, dlatego te „Wasze Sądy, Nasze Sądy” rozbrzmiewają tak głośno i hardo.
Wymiar sprawiedliwości to jeden z niewielu jeszcze niezdobytych bastionów, gdzie w uogólnieniu – bo w każdym środowisku obserwuje się skrajne postawy – słowo jest warte więcej niż liczba wypowiadanych głosek.