Reklama

Fatamorgana prawnicza. Czy prawo może przeczyć faktom?

Nie trudno zrozumieć, dlaczego konsumenci zabiegają o uznanie ich umów z przedsiębiorcami za nieistniejące: aby nabyć prawo do otrzymania zwrotu swoich świadczeń w całości z pominięciem bezpodstawnego wzbogacenia.
Uznanie umowy za nieistniejącą a zwrot świadczeń konsumenta

Uznanie umowy za nieistniejącą a zwrot świadczeń konsumenta

Foto: Adobe Stock

W literaturze prawnej i praktyce sądowej karierę zrobiły ostatnio czynności prawne i umowy nieistniejące – uważane dotąd za nieważne. W polityce dowiadujemy się co chwila, że jakiś organ lub jego decyzja są „nieistniejące”, chociaż wszyscy widzą, że ten organ jak najbardziej istnieje i chyba ma się dobrze, skoro wydaje kolejne decyzje zwane (przez niektórych) nieistniejącymi. Przy okazji konsumując jak najbardziej istniejące środki budżetowe.

Zdrowy rozsądek musi więc cierpieć, ale jakoś znosi tę schizofrenię, bo stany „nieistniejące” trwale się utrzymują, a nawet mogą mieć tendencje rozwojowe. Czy można więc wyjaśnić, o co w tym chodzi – czym jest „nieistnienie”, a czym „nieważność” dla czynności prawnych? Oraz dlaczego nieważność przestała wystarczać prawnikom, coraz częściej ustępując miejsca „nieistniejącym zdarzeniom prawnym” lub „organom nieistniejącym”?

Pozostało jeszcze 92% artykułu

Czytaj treści PRO.RP.PL za 39 zł miesięcznie!

Zyskaj dostęp do rzetelnych analiz, opinii ekspertów i kluczowych prognoz gospodarczych. Poznaj fakty, które kształtują biznes, prawo oraz społeczeństwo.

Buduj swoją przewagę. Subskrybuj profesjonalne treści publikowane wyłącznie w pro.rp.pl.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama