Dlatego słusznie Trybunał Konstytucyjny w ostatnim wyroku zakwestionował prawo składów siedmioosobowych SN do wydawania uchwał z mocą zasady prawnej. Może je nadawać nadal cały SN lub jego poszczególne izby.
Różne składy SN każdego roku wydają co najmniej kilkadziesiąt uchwał, które mają rozstrzygać wątpliwości prawne i rozbieżności w orzecznictwie, w konsekwencji ułatwiać rozstrzygnięcie danej sprawy, a siłą ich argumentacji pomóc także w innych.
Problemem bywają uchwały, którym skład orzekający, zwłaszcza tylko siedmioosobowy SN, nadaje moc zasady prawnej. To oznacza, że wiąże ona także inne składy SN liczącego obecnie 95 sędziów, a pośrednio sądy powszechne. Na dodatek podważenie takiej uchwały nie jest proste.
Na przykład w 2023 r. po ciężkiej także dla sprawności sądów epidemii covidowej i ciągnącym się sporze o umocowanie powoływanych za rządów PiS siedmiu sędziów Izby Pracy SN (głosami cztery do trzech) wydał uchwałę, nadając jej właśnie moc zasady prawnej, która zakwestionowała jednoosobowe sądy w sprawach cywilnych w drugiej instancji. Z godziny na godzinę wprowadziło to ogromne zamieszanie w sądach cywilnych, bo przecież dodatkowych sędziów nie wyciągnie się z rękawa, i względne zapanowanie nad tym chaosem zajęło wiele miesięcy, gdy uchwalono odpowiednią ustawę porządkującą.
Czytaj więcej
Do konsultacji i opiniowania trafił projekt Ministerstwa Sprawiedliwości, który likwiduje zapisy tzw. ustawy kagańcowej. Zakłada m.in. o zniesienie...
Jeden z trójkowych składów SN zwrócił się przy okazji innej sprawy do TK o kontrolę konstytucyjności korzystania z tego mocnego w skutkach narzędzia, praktycznie wkraczającego w kompetencje ustawodawcy (parlamentu i prezydenta RP) oraz niezawisłość innych sędziów.
TK stanął w obronie niezawisłości sędziego, wskazując, że obejmuje ona nie tylko ochronę sędziego przed zewnętrznymi naciskami, ale także jego autonomię w zakresie orzekania i dokonywania wykładni prawa.
Problemem nie jest samo stosowanie zasad prawnych, a tym bardziej uchwał bez tego rygoru, lecz oddanie tak dużej władzy siódemce sędziów SN, która nie jest dostateczną reprezentacją o wiele liczniejszego SN czy choćby jego poszczególnych izb.
Trzy lata ta sprawa czekała na rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego. Lepiej jednak późno niż wcale, gdyż prawnicy, w tym sędziowie, otrzymali wskazówkę, że ujednolicanie orzecznictwa, zwłaszcza przez mniejszość sędziowską, ma swoje granice.
Czytaj więcej
Przydzielenie tak wąskiemu gronu tak poważnych czynności, które oddziałują na orzecznictwo innych sędziów, naruszać może ich autonomię wykładniczą...