Trzeba było czekać wiele lat na wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie prezydenckiej odmowy powołania asesorów rekomendowanych przez ówczesną Krajową Radę Sądownictwa na sędziów. Każdemu ze skarżących zasądzono 13 tys. euro słusznego zadośćuczynienia z tytułu naruszenia przez państwo polskie art. 6 ust. 1 Europejskiej konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności (dalej: konwencja).
Sprawiedliwość przychodzi po latach, choć nikt nie wynagrodzi naruszenia praw tym, którzy zderzyli się z murem oporu kolejnych prezydentów i pasywnością władzy sądowniczej. To słabość polskiego państwa, że po 30 latach rozwoju demokracji wciąż brakuje gwarancji, jakie powinno zapewniać demokratyczne państwo prawne. Może choć na przyszłość zmieni się orzecznictwo, które bez wątpienia powinno stać na straży praw człowieka i poszanowania ludzkiej godności, a przede wszystkim dostrzegać, że także sądy mają konstytucyjny obowiązek zapewnić prawo do rzetelnego procesu.