Sąd Najwyższy wydał niedawno wyrok, w którym wskazał, że liczba zawartych umów o pracę (w sprawie chodziło o pięć) może świadczyć o ich pozorności. Czy jednak w związku z coraz bardziej rozpowszechnionym wykonywaniem obowiązków na odległość takie podejście jest zasadne?
Praca zdalna była bardzo pomocna w okresie pandemii. Obecnie też jest chętnie wykorzystywana. Wiążą się z nią bowiem korzyści dla pracowników, tj. większa elastyczność czy też niższe koszty z brakiem dojazdu do firmy. Pracodawcy też korzystają na tym rozwiązaniu. Mniej osób w firmie to np. niższe wydatki na media. Jest też gorsza strona, tj. mniejsze możliwości kontroli pracowników w wykonywaniu obowiązków. Może to doprowadzać do różnych nadużyć. I ta sprawa jest dobrym przykładem. Trudno sobie wyobrazić, że jedna osoba wykona obowiązki służbowe z pięciu etatów w odpowiednim czasie. Nie dziwi mnie zatem, iż Zakład Ubezpieczeń Społecznych, a potem sądy miały wątpliwości, czy niektóre z nich nie zostały zawarte dla pozoru. Oczywiście każdy przypadek będzie inny. Ale jeżeli są dwa – już nie wspomnę o większej liczbie – pełne etaty w tym samym czasie, to mogą one zostać zakwestionowane. Uważam to za słuszne podejście. Tylko bowiem faktyczne wykonywanie obowiązków w ramach danego stosunku pracy powoduje konieczność podlegania ubezpieczeniom społecznym.
Czytaj więcej
Liczba zawartych umów o pracę może świadczyć o ich pozorności – uznał w środę Sąd Najwyższy.
Czy jeżeli pracownik nie wykonuje pracy na rzecz płatnika osiem godzin dziennie i przeciętnie czterdzieści dni w tygodniu, to taka umowa powinna zostać podważona?
Jeżeli strony umawiają się na pełny etat, wiedząc, że pracownik nie ma możliwości pracowania na nim w umówionym wymiarze, to zdecydowanie tak. Nie ma zakazu świadczenia pracy na podstawie kilku stosunków, ale musi to być do wykonania. Fikcyjne umowy są wyraźnym naruszeniem prawa. Mamy tutaj jeszcze jeden aspekt. Stan świadomości pracodawcy i pracownika. O ile bowiem zatrudniony wiedział, ile zawarł umów i w jakim wymiarze, o tyle pracodawcy już niekoniecznie. W związku z tym jedynie należyta staranność pracodawców dostarczy im potrzebnej wiedzy, iż dany pracownik nie świadczy pracy w umówionym wymiarze. Niestety, praca zdalna utrudnia ustalanie takich kwestii.
Czy ZUS powinien mieć uprawnienie do kwestionowania umów, skoro składki są z ich tytułu odprowadzane?
Tak. Pokrywanie składek i rzeczywiste wykonywanie umowy to dwie różne kwestie. Mamy wiele orzeczeń SN dotyczących kobiet w ciąży, kiedy to były odprowadzane należności do ZUS, ale same umowy nie były wykonywane. A wszystko po to, aby uzyskać świadczenia z ubezpieczenia chorobowego w przyszłości. Podkreślam jednak, że każdy przypadek wymaga odrębnej oceny. Przecież chęć bycia chronionym nie jest naruszeniem prawa. Kwestia sprowadza się do tego, czy umowa jest faktycznie wypełniana w ustalonym wymiarze. Brak realizacji pięciu etatów w umówionym zakresie jest oczywisty. W ocenie konkretnego stanu faktycznego ta okoliczność jest istotna. Tak jak czas trwania takiej sytuacji oraz to, co wydarzyło się później, tj. czy w bliskim odstępstwie czasu ZUS musiał wypłacać świadczenia.
Jak pan ocenia rozstrzygnięcie SN?
Uważam, że jest trafne. Karze bowiem nadużycie prawa. Jeżeli umawiamy się na pracę w wymiarze pełnego etatu, to powinna być ona tak wykonywana.
Szczególnie istotne jest to w kontekście składkowym. Zarówno ZUS, jak i sądy muszą dokonywać ocen w nowej rzeczywistości prawnej i społecznej.
I praca zdalna się do niej zalicza.