Za nieprawidłowe rozliczenia z ZUS odpowiada płatnik. To on ponosi pełną odpowiedzialność finansową za terminowe i całościowe regulowanie należności. W jego interesie jest więc, aby jak najlepiej zabezpieczyć się przed ewentualnymi błędami w rozliczeniach składkowych.
W przypadku przyjmowania osoby na etat sprawa jest oczywista – daniny trzeba płacić od każdej umowy o pracę. Inaczej jest przy zatrudnianiu zleceniobiorcy. Zwykle te kontrakty są bardziej pożądane, szczególnie w sezonie, bo jest to szansa na krótszą współpracę za niższe pieniądze. Jednak oszczędności składkowe mogą się okazać pozorne, jeśli płatnik trafi na niesolidnego współpracownika, który niezgodnie z prawdą zadeklaruje, że nie ma konieczności opłacania za niego składek społecznych, bo są regulowane z innego tytułu.
Dla ZUS nie ma znaczenia, czy wykonawca zlecenia skłamał o sytuacji ubezpieczeniowej czy też wprowadził szefa w błąd nieświadomie. Ostatecznie to płatnik jest profesjonalnym graczem na rynku i to on powinien znać przynajmniej podstawowe zasady oskładkowania pracy najemnej. Jeśli więc wystąpi niedopłata składkowa, odpowie za nią płatnik.
Z tych powodów warto sumiennie przeprowadzić procedurę sprawdzającą współpracownika przed zawarciem zlecenia. Płatnik powinien uzyskać od niego informacje, które pozwolą prawidłowo ustalić zakres ubezpieczeń, do których ma go zgłosić. Musi zapytać, czy posiada inne źródła zarobkowania i czy wysokość osiąganych z tego tytułu dochodów wpływa na to, jakie składki płacić od zlecenia.
Oczywiście zleceniobiorca nie ma obowiązku ujawniać wysokości swoich dodatkowych zarobków. Wystarczy, że poinformuje, czy jego przychody z innych tytułów, od których są opłacane składki, są przynajmniej równe minimalnej płacy (w 2014 r. – 1680 zł). Jeśli zarobki np. z etatu są niższe, przychody ze zlecenia podlegają oskładkowaniu.