W ostatnich latach komunikacja ESG stała się jednym z ważnych elementów odpowiedzialności organizacji. Firmy uczą się mówić o swoim wpływie w sposób przejrzysty, oparty na danych i możliwy do zweryfikowania. Jednocześnie w przestrzeni publicznej coraz częściej pojawia się inne zjawisko, które również wpływa na jakość rozmowy o odpowiedzialności. W dyskusjach, szczególnie w mediach społecznościowych, pojawia się ironia, wyśmiewanie czy nieustanne podważanie intencji rozmówcy. Często mówi się wtedy, że to przejaw krytycznego myślenia.
Ale czy rzeczywiście? Krytyczne myślenie to nie hejt, jest to jedna z najważniejszych kompetencji współczesnego świata. Pozwala analizować dane, zadawać pytania i weryfikować założenia. Dzięki niemu rozwija się nauka, gospodarka i innowacje.
Warto pamiętać, że nie polega ono na ośmieszaniu czyjejś pracy ani na budowaniu własnej pozycji poprzez deprecjonowanie innych. Krytyczne myślenie jest poszukiwaniem prawdy. Hejt jest poszukiwaniem przewagi. Pierwsze zaprasza do rozmowy. Drugie ją zamyka.
Wpływ słowa
W kontekście ESG bardzo często mówimy o odpowiedzialności za wpływ. Myślimy o wpływie środowiskowym, społecznym czy gospodarczym. Tymczasem istnieje jeszcze jeden wymiar wpływu, o którym mówi się znacznie rzadziej – wpływ słowa.
Badania nad komunikacją prowadzone przez psychologa Matthiasa Mehla pokazują, że przeciętny człowiek wypowiada około 16 000 słów dziennie. W skali roku oznacza to niemal 6 milionów słów, które kierujemy do innych ludzi w rozmowach, komentarzach, dyskusjach czy mediach społecznościowych. Każde z tych słów coś robi: buduje relację albo ją osłabia, wzmacnia zaufanie albo je podważa. Tworzy przestrzeń dialogu albo ją zamyka. Dlatego pytanie o język debaty publicznej nie jest wyłącznie pytaniem o styl rozmowy. Jest pytaniem o kulturę relacji w społeczeństwie.
Jeżeli ESG uczy nas myślenia o odpowiedzialności za środowisko naturalne, być może podobnej refleksji potrzebujemy także w odniesieniu do języka. Można by nazwać to ekologią słowa. Tak jak środowisko naturalne może być chronione albo degradowane, tak samo przestrzeń komunikacji może być budowana w sposób sprzyjający dialogowi albo niszczona przez agresję, ironię i nieustanne podważanie. Słowa tworzą klimat społeczny i są elementem środowiska, w którym funkcjonują ludzie, organizacje i instytucje.
W tym sensie język także ma swoją odpowiedzialność.
Liderzy jako architekci języka
W świecie organizacji coraz częściej mówi się o roli liderów w budowaniu kultury organizacyjnej. To oni nadają ton rozmowie w firmie, w zespole i w relacjach z interesariuszami. Można powiedzieć, że liderzy są dziś nie tylko menedżerami decyzji, lecz także architektami języka. To od nich w dużej mierze zależy, czy w organizacji dominuje język współpracy, ciekawości i odpowiedzialności, czy język konfrontacji i nieufności. I do takiej odpowiedzialności bardzo zachęcam liderów.
Ta refleksja towarzyszy również inicjatywie #RazemDlaESG prowadzonej przez Polską Izbę Biegłych Rewidentów. W ramach tej kampanii społecznej bardzo dużą wagę przykładamy nie tylko do tego, o czym rozmawiamy w kontekście ESG, lecz także jak tę rozmowę prowadzimy z uważnością na słowo, z szacunkiem dla różnych perspektyw i z przekonaniem, że jakość dialogu jest częścią odpowiedzialności. Bo sposób prowadzenia rozmowy również buduje zaufanie do instytucji, rynku i ludzi.
W zawodzie biegłego rewidenta ma to szczególne znaczenie, gdzie praca opiera się na zaufaniu publicznym, dialogu z zarządami, radami nadzorczymi, regulatorami i rynkiem. Dlatego odpowiedzialność za słowo, precyzję, rzetelność i szacunek w komunikacji staje się jednym z fundamentów wiarygodności całej profesji.
Trzy pytania przed wypowiedzią
W tradycji filozoficznej istnieje opowieść przypisywana Sokratesowi, która do dziś pojawia się w refleksji nad etyką komunikacji. Zanim coś powiemy, sugeruje filozof, warto przepuścić tę informację przez trzy sita:
Czy to jest prawdziwe?
Czy to jest dobre lub życzliwe?
Czy to jest potrzebne?
W epoce natychmiastowej reakcji i mediów społecznościowych te trzy proste pytania nabierają szczególnego znaczenia. Bo jeśli ESG jest językiem odpowiedzialności, to odpowiedzialność zaczyna się również od słowa.
Dlatego pomyślałam o komunikacji jak o środowisku i ekologii słowa, uważności na język, którym posługujemy się na co dzień, budujemy relacje, opisujemy świat, komentujemy i prowadzimy spór. Tak jak dbamy o środowisko naturalne, tak samo warto troszczyć się o przestrzeń rozmowy, w której funkcjonujemy.
Osobiście staram się wracać do tych trzech prostych pytań nie jako do zasady, którą chciałabym narzucać innym, ale raczej jako do przypomnienia dla samej siebie. W świecie szybkich reakcji i silnych emocji nie zawsze jest to łatwe. Być może właśnie dlatego warto czasem zatrzymać się na chwilę przed kolejnym komentarzem, opinią czy oceną.
Może właśnie od takiego momentu uważności zaczyna się to, co nazwałabym ekologią słowa, przestrzenią rozmowy, o którą warto wspólnie dbać.
A od niej zaczyna się kultura dialogu, której dziś wszyscy trochę potrzebujemy.
Patronem medialnym RazemDlaESG jest „Rzeczpospolita”
autorka: Anna Mizerska ekspertka ds. komunikacji strategicznej i zrównoważonego rozwoju, doradczyni ds. komunikacji #RazemdlaESG