- Pracownik pozwał pracodawcę żądając uznania wypowiedzenia za bezskuteczne. Zajmował stanowisko jednostkowe, więc pracodawca nie musiał nawet dokonywać wyboru osoby do zwolnienia. Pracownik w pozwie w zasadzie nie przytoczył żadnych argumentów wskazujących na to, że pracodawca naruszył przepisy prawa przy wypowiadaniu umowy lub że było ono bezzasadne. Napisał natomiast, że jego zdaniem szef zwalniając go naruszył zasady współżycia społecznego. W jego opinii nie powinien zostać zwolniony, bo ma trudną sytuację rodzinną, jego żona została wcześniej zwolniona z tej samej firmy, a dzieci studiują, przez co znalazł się w krytycznej sytuacji finansowej. Czy takie powództwo odwołujące się tylko do zasad słuszności ma szansę na uwzględnienie? – pyta czytelniczka.
Nie. W orzecznictwie nie budzi większych sporów to, że same zasady współżycia społecznego nie mogą stanowić podstawy jakiegokolwiek roszczenia.
Najważniejsze przy ocenie zgłoszonego żądania jest to, że pracownik w istocie w ogóle nie zarzuca pracodawcy, że naruszył przepisy przy wypowiadaniu umowy o pracę ani że przyczyna wypowiedzenia jest nieuzasadniona. Nie ma w tym przypadku sensu nawet prowadzić postępowania dowodowego czy uzasadniać, że żadne naruszenia nie nastąpiły, ponieważ są to fakty bezsporne i dopuszczanie dowodów na te okoliczności prowadziłoby tylko do zbędnego przewlekania procesu.
Czytaj więcej:
Niedopuszczalność pozwu
Powstaje zatem pytanie, czy pracodawca w ogóle powinien wdawać się w spór na temat zaistnienia faktów przedstawianych przez pracownika jako uzasadnienie roszczenia i dowodzić, że np. jego sytuacja wcale nie jest taka zła, jak ją przedstawia w pozwie, albo że żona powoda znalazła już pracę, a dzieci mają stypendia? Odpowiedź jest również negatywna. Najwłaściwszym i zarazem najskuteczniejszym sposobem obrony przed tego typu roszczeniem pracownika będzie oparcie obrony na stwierdzeniu, iż formułowanie roszczenia w oparciu o zarzut naruszenia zasad współżycia społecznego samo w sobie jest w ogóle niedopuszczalne. Wielokrotnie wypowiadał się na ten temat Sąd Najwyższy.