Nie po to wyznacza się krajom członkowskim czas na implementację, by do ustaw bezrefleksyjnie przepisywano treść unijnych dyrektyw. Dyrektywa wyznacza bowiem cel. Ustawa ma natomiast stworzyć drogę, którą da się do tego celu dojść. O tym polscy legislatorzy zdają się zapominać. A ze zbyt ogólnych norm mogą wynikać problemy.
Za znamienny przykład może posłużyć projekt ustawy wdrażającej dyrektywę w sprawie wzmocnienia stosowania zasady równości wynagrodzeń. Chodzi o planowany przepis kodeksu postępowania cywilnego – art. 4776a. Przyznaje on sądowi dwa uprawnienia. Pierwsze to możliwość nakazania firmie zaprzestania naruszeń równego traktowania w zakresie wynagrodzenia. Drugie to nakazanie podjęcia środków służących przestrzeganiu zasady równego traktowania. Problem w tym, że projekt nie precyzuje, jakie to mogą być środki. Teoretycznie sąd mógłby więc wskazać w jednym z punktów wyroku, że „nakazuje zaprzestanie naruszeń zasady równego traktowania w zakresie wynagradzania”, I na tym poprzestać. Otwarta byłaby natomiast kwestia, jak firma miałaby taki wyrok wykonać. Równe traktowanie to cel, z którym trudno polemizować. Pracodawcy powinni jednak wiedzieć, czego mogą oczekiwać od nich sądy.