Ryczałt od dochodów spółek (ryczałt), powszechnie znany jako estoński CIT, wszedł do polskiego systemu podatkowego w styczniu 2021 r. z obietnicą fundamentalnej zmiany. Nie była ona jedynie ogólnym hasłem marketingowym – została precyzyjnie wyrażona w kluczowych dokumentach rządowych. Już w uzasadnieniu do ustawy z 29 października 2021 r. (tzw. Polski Ład, druk sejmowy nr 1532) wskazano na cel zmian, jakim miało być znaczące uatrakcyjnienie ryczałtu m. in. poprzez obniżenie efektywnego opodatkowania. Wprowadzono tam, stosowane obecnie, stawki CIT (10 proc. i 20 proc.) oraz kluczowy mechanizm odliczenia PIT od dywidendy (art. 30a ust. 19 ustawy o PIT). Ministerstwo Finansów (MF) wprost posługiwało się przy tym skonkretyzowanymi wyliczeniami w oficjalnych komunikatach, aby zachęcić podatników do przejścia na ryczałt. Dla przykładu w komunikacie MF ze stycznia 2022 r.: „MF: Zachęcamy do przejścia na estoński CIT” we fragmencie „Dlaczego warto” resort wyjaśniał: „Obniżenie ciężaru podatkowego – łączny podatek (na poziomie spółki i wspólnika) jest niższy. W klasycznym systemie podatek wynosi ponad 26 proc. dla małych i 34 proc. dla większych podatników. Natomiast w estońskim CIT łączne obciążenie spada do 20 proc. (mali podatnicy) i do 25 proc. w przypadku większych podatników”. Te preferencyjne stawki wraz ze szczegółowym sposobem ich obliczenia zostały zawarte w oficjalnych objaśnieniach podatkowych MF do estońskiego CIT.
Zarys problemu
Idea była prosta: spółka nie płaci podatku dochodowego na bieżąco, reinwestuje swobodnie środki, a dopiero w momencie dystrybucji zysku do wspólnika następuje łączne opodatkowanie, które jest niższe niż na zasadach ogólnych. Przez lata przedsiębiorcy uczyli się tej nowej filozofii, zakładając, że zapewnienia MF co do preferencyjnych, efektywnych stawek podatkowych są gwarantem stabilności i przewidywalności. Niestety, seria najnowszych interpretacji podatkowych oraz informacja MF burzą ten optymistyczny obraz, ujawniając mechanizm, który we wcale nierzadkich przypadkach prowadzi do absurdalnego wzrostu efektywnego obciążenia do 30 proc., wprost niwecząc całą ideę tego rozwiązania.
Problem tkwi w fundamentalnej asymetrii dotyczącej momentu, dla którego ustala się stawkę ryczałtu. Analiza pism dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej (DKIS), w tym interpretacji z 29 sierpnia 2025 r. (znak 0114-KDIP3-1.4011.532.2025.3.BS oraz 0111-KDIB2-1.4010.276.2025.2.ED), interpretacji z 18 czerwca 2025 r. (znak 0114-KDIP3-1.4011.417.2025.2.BS oraz 0114-KDIP2-2.4010.220.2025.2.IN), a także kluczowej Informacji MF z 18 marca 2025 r. (ID: 631079), prowadzi do niepokojącego wniosku. Organy podatkowe przyjęły bowiem dwutorową wykładnię. Z jednej strony, dla ustalenia ostatecznej wysokości ryczałtu (CIT) płaconego przez spółkę decydujący ma być jej status (mały czy duży podatnik) w roku podatkowym, w którym podjęta zostaje uchwała o podziale zysku. Z drugiej, dla celów obliczenia podatku wspólnika (PIT) i przysługującego mu odliczenia decydujący ma być moment faktycznej wypłaty świadczenia, czyli najczęściej wypłaty zaliczki na poczet dywidendy. Ta rozbieżność czasowa, w sytuacji zmiany statusu podatnika przez spółkę, generuje pułapkę podatkową.
Mechanizm według MF i DKIS
Aby zobrazować skalę problemu, przeanalizujmy konkretny, życiowy przykład. Załóżmy, że spółka z o.o. wybrała estoński CIT. W 2023 r. spółka osiągnęła 1 000 000 zł zysku netto. W tymże roku posiadała status małego podatnika, uprawniający ją do 10-proc. stawki ryczałtu. W 2023 r. spółka wypłaciła swoim dwóm wspólnikom, w tym panu Nowakowi (posiadającemu 50 proc. udziałów), zaliczkę na poczet przewidywanej dywidendy w łącznej kwocie 1 000 000 zł. Następnie, w 2024 r., spółka utraciła status małego podatnika (z uwagi na przekroczenie limitu przychodów), stając się podatnikiem „dużym", objętym 20-proc. stawką ryczałtu. Wiosną 2024 r. zgromadzenie wspólników podjęło formalną uchwałę o podziale zysku za 2023 r., przeznaczając na dywidendę 1 000 000 zł i zaliczając na jej poczet wypłacone wcześniej zaliczki.
Przyjrzyjmy się, w jaki sposób, zgodnie z wyżej przywołanymi interpretacjami podatkowymi, fiskus rozliczyłby tę operację. Zacznijmy od pana Nowaka w 2023 r. Uchwałą otrzymał on 500 000 zł zaliczki. Zgodnie z informacją MF (ID: 631079) jego rozliczenie PIT jest „zamrażane” na moment wypłaty. W 2023 r. spółka była małym podatnikiem (CIT 10 proc.), więc pan Nowak ma prawo do wyższego pomniejszenia PIT (90 proc. należnego CIT). Spółka, z uwagi na wypłatę 1 000 000 zł zaliczki, odprowadziła 10-proc. CIT, czyli 100 000 zł. Na pana Nowaka przypada proporcjonalnie 50 000 zł tego CIT. Jego podatek PIT (19 proc.) od 500 000 zł to 95 000 zł. Pomniejszenie, jakie mu przysługuje, to 90 proc. z 50 000 zł, czyli 45 000 zł. W rezultacie pan Nowak płaci 50 000 zł podatku PIT. Co najważniejsze, jego rozliczenie podatkowe za 2023 r. zostaje definitywnie zamknięte.