Reklama

Fundacja w Polsce czy w Vaduz? Jaka jest rzeczywista cena spokoju fundatora?

Planowanie majątkowe dla polskich przedsiębiorców i nestorów firm rodzinnych dawno wykroczyło poza granice Rzeczypospolitej. Dziś to element szerszej strategii zarządzania ryzykiem – nie tylko finansowym, ale także geopolitycznym.
Fundacja w Polsce czy w Vaduz? Jaka jest rzeczywista cena spokoju fundatora?

Foto: Adobe Stock

Choć wprowadzenie do polskiego porządku prawnego w 2023 roku fundacji rodzinnej było krokiem milowym, wielu fundatorów wciąż spogląda w stronę rozwiązań oferujących stabilność, przewidywalność orzeczniczą i ochronę aktywów na poziomie wciąż niedostępnym nad Wisłą. W dobie geopolitycznej destabilizacji jurysdykcje takie jak Liechtenstein, Malta, Luksemburg czy Holandia jawią się jako „bezpieczne przystanie”. Czy słusznie? I ile tak naprawdę kosztuje ten spokój?

Liechtenstein, Malta, Holandia, Luksemburg – przegląd jurysdykcji

Niezmiennym wzorcem ochrony majątku pozostaje fundacja prywatna z Liechtensteinu (Stiftung), której stuletnie regulacje służyły za pierwowzór m.in. dla polskiej ustawy. Jej kluczowym atutem jest bezwzględna separacja aktywów fundatora od majątku fundacji, co w połączeniu ze stabilnością polityczną Księstwa zapewnia najwyższy poziom bezpieczeństwa przed wierzycielami osobistymi. Z perspektywy polskiego podatnika istotny jest unikalny dualizm podatkowy: fundacja może korzystać ze statusu struktury prywatnego zarządzania majątkiem (PVS) z ryczałtem 1800 CHF rocznie lub wybrać opodatkowanie na zasadach ogólnych (12,5%). Ten drugi wariant, dzięki dostępowi do sieci umów o unikaniu podwójnego opodatkowania, pozostaje kluczowym narzędziem dla efektywnego kosztowo przepływu dywidend z polskich spółek operacyjnych.

Ciekawą alternatywę stanowią rozwiązania maltańskie, będące hybrydą systemu kontynentalnego i anglosaskiego common law, oferując mechanizmy rzadko spotykane w Europie. Najbardziej innowacyjnym (i zapewne najmniej znanym) rozwiązaniem są komórki segregowane, pozwalające na prawne odizolowanie różnych klas aktywów wewnątrz jednego podmiotu, co chroni bezpieczny kapitał przed ryzykiem związanym z innymi inwestycjami. Dzięki temu wierzyciele jednej komórki nie mogą zaspokoić się z majątku pozostałych, co tworzy wielopoziomowy system zabezpieczeń. System maltański zapewnia również wyjątkowo silną ochronę przed zagranicznymi roszczeniami o zachowek – lokalne sądy nie uznają wyroków podważających transfer majątku do fundacji na podstawie obcych przepisów spadkowych. Elastyczność jurysdykcji przejawia się także w sferze fiskalnej: fundator może wybrać model korporacyjny z dostępem do szerokiej sieci umów o unikaniu podwójnego opodatkowanie lub model transparentny, zapewniający neutralność podatkową przy dochodach zagranicznych.

Dla nestorów polskich firm rodzinnych interesującą opcją pozostaje Holandia z fundacją prywatną - Stichting Administratiekantoor (STAK). Choć nie jest to fundacja w klasycznym rozumieniu, od dekad skutecznie realizuje cele sukcesyjne dzięki mechanizmowi „certyfikacji” akcji. Pozwala on przenieść tytuł prawny i prawo głosu na fundację (zarządzaną przez nestora lub profesjonalny zarząd), przy jednoczesnym przekazaniu korzyści ekonomicznych beneficjentom. Daje to nestorom psychologiczny komfort zachowania statusu „ekonomicznego właściciela” i prawa do dywidendy, przy jednoczesnym scedowaniu władztwa korporacyjnego. Kluczową cechą STAK jest transparentność podatkowa – holenderski fiskus „patrzy przez” fundację bezpośrednio na właścicieli certyfikatów. Dzięki temu to polski beneficjent, a nie STAK, powinien korzystać z przywilejów traktatowych, co teoretycznie pozwala na obniżenie holenderskiego podatku u źródła (15%) na mocy umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania z Holandią.

Na mapie europejskich jurysdykcji sukcesyjnych swoje miejsce ma również Luksemburg. Choć Wielkie Księstwo nie posiada instytucji „fundacji prywatnej” tożsamej z rozwiązaniami z Vaduz, wykształciło funkcjonalny ekwiwalent w postaci société de gestion de patrimoine familial (SPF). Jest to specjalny reżim dla spółek kapitałowych ograniczających działalność do pasywnego zarządzania majątkiem prywatnym. SPF służy akumulacji kapitału i jest zwolniona z podatku dochodowego (w zamian za podatek zryczałtowany), co czyni ją atrakcyjną dla największych portfeli inwestycyjnych. Alternatywą dla aktywów operacyjnych jest standardowa spółka holdingowa SOPARFI, w pełni opodatkowana, lecz korzystająca z dobrodziejstw dyrektyw unijnych i sieci umów o unikaniu podwójnego opodatkowania.

Reklama
Reklama

Bezpieczeństwo a polskie realia podatkowe

W przypadku polskiego fundatora wybór zagranicznej jurysdykcji rzadko podyktowany jest (agresywną) optymalizacją podatkową. Częściej wynika z potrzeby dywersyfikacji ryzyka jurysdykcyjnego. Trwałość rozwiązań w Liechtensteinie, Luksemburgu czy Holandii, budowana przez dziesięciolecia, stanowi wartość samą w sobie. Dla wielu przedsiębiorców trudne do zaakceptowania są powracające w Polsce zapowiedzi rewizji zasad opodatkowania fundacji rodzinnej oraz negatywna narracja fiskalna, stygmatyzująca nestorów jako osoby nadużywające prawa. Przeniesienie części aktywów pod jurysdykcję o stabilnym systemie bankowym i prawnym jest więc działaniem racjonalnym, uniezależniającym dorobek życia od tych lokalnych ograniczeń. W dobie wymiany informacji (CRS) i rejestrów beneficjentów, fundacje te nie służą ukrywaniu majątku, lecz jego transparentnej ochronie.

Jednakże ta międzynarodowa perspektywa, choć kusząca prestiżem i bezpieczeństwem, nie może przysłonić faktu, że polski rezydent podatkowy funkcjonuje w niezwykle skomplikowanym otoczeniu fiskalnym. O ile samo założenie fundacji w Vaduz czy Valletcie jest procesem prawnie klarownym, o tyle jego skutki na gruncie polskiego PIT i CIT mogą okazać się finansowo dotkliwe. Bez precyzyjnej analizy ryzyk implementacyjnych, „cena spokoju” może okazać się wyższa, niż fundator zakładał.

Koszty bezpieczeństwa – analiza wyzwań podatkowych

Pierwszym wyzwaniem, z którym musi zmierzyć się polski fundator, jest podatek od wyjścia (exit tax). Wniesienie aktywów – takich jak akcje spółek czy pakiety papierów wartościowych – do fundacji zagranicznej nie jest dla polskiego fiskusa zdarzeniem neutralnym, niezależnie od jurysdykcji docelowej (Liechtenstein, Luksemburg, Malta, Holandia). Zgodnie z ustawą o PIT, transfer ten traktowany jest jako przeniesienie składnika majątku poza terytorium Rzeczypospolitej, co skutkuje utratą przez Polskę prawa do opodatkowania przyszłego zbycia tego składnika. Mechanizm ten generuje przychód do opodatkowania równy różnicy między wartością rynkową aktywów a ich historycznym kosztem nabycia, opodatkowany stawką 19%. W praktyce oznacza to, że inwestor wnoszący pakiet akcji o znacznej wartości, nabyty historycznie po niskiej cenie, może zostać zobowiązany do zapłaty podatku od niezrealizowanych zysków, co stanowi istotną barierę płynnościową.

W tym kontekście należy jednak wskazać, że w wielu przypadkach fundacje zagraniczne będą dla polskiego fundatora stanowić zagraniczne jednostki kontrolowane (CFC) w rozumieniu polskich przepisów. Status ten może skutkować brakiem obowiązku zapłaty exit tax. Skoro fundacja spełnia przesłanki CFC, a jej dochody podlegają bieżącemu opodatkowaniu w Polsce po stronie fundatora (stawką 19%), to Polska de facto nie traci prawa do opodatkowania dochodów generowanych przez te aktywa. Co więcej, wniesienie majątku do takiej fundacji nie powinno być traktowane jako odpłatne zbycie ani wniesienie wkładu niepieniężnego, gdyż (co do zasady) fundator nie otrzymuje w zamian udziałów ani certyfikatów, co wyklucza powstanie przychodu na tym etapie. Należy jednak zaznaczyć, że w przypadku holenderskiego STAK sytuacja wymagałaby dodatkowej analizy pod kątem tego, czy emisja certyfikatów depozytowych nie zostanie potraktowana jako zdarzenie wywołujące skutki podatkowe.

Kalkulacja hipotetycznego dochodu i konflikt z prawem UE

Objęcie fundacji reżimem CFC, choć może neutralizować ryzyko podatku od wyjścia, rodzi kolejne wyzwania. Jednym z nich jest ustalenie wysokości hipotetycznego dochodu podlegającego opodatkowaniu w Polsce. Zgodnie z przepisami ustawy o PIT, podstawę opodatkowania stanowi dochód zagranicznej jednostki kontrolowanej proporcjonalny do okresu kontroli i udziału w zysku. Sposób ustalenia tego dochodu precyzuje art. 30f ust. 7 ustawy o PIT, który nakazuje obliczenie nadwyżki przychodów nad kosztami „zgodnie z przepisami ustawy”. Sformułowanie to przyjmuje się rozumieć jako nakaz ustalenia hipotetycznego dochodu w oparciu o przepisy wiążące podatników krajowych.

Krytycznym, choć często bagatelizowanym aspektem symulacji podatkowej jest traktowanie dywidend płynących z polskich spółek do zagranicznej fundacji. W teorii, przy zachowaniu 10% udziałów przez okres dwóch lat, podmiot taki – na zasadzie pełnej analogii do podatnika krajowego – powinien korzystać ze zwolnienia partycypacyjnego (art. 22 ust. 4 ustawy o CIT). Pozwalałoby to wyłączyć wartość dywidendy z przychodów branych pod uwagę przy ustalaniu podatku CFC płaconego przez polskiego fundatora. Praktyka organów skarbowych, oparta na literalnej i restrykcyjnej wykładni art. 30f ust. 7c ustawy o PIT, pozostaje jednak zgoła odmienna. Fiskus stoi na stanowisku, że przy wyliczaniu dochodu CFC nie stosuje się żadnych ustawowych zwolnień, co w praktyce zmusza fundatora do zapłaty 19% podatku od dochodu, który w strukturze krajowej byłby w pełni neutralny.

Reklama
Reklama

Taka wykładnia, powszechnie stosowana przez organy skarbowe, kłóci się z nadrzędnym porządkiem unijnym. Zwolnienie partycypacyjne, choć technicznie zapisane w ustawie o CIT, nie jest bowiem suwerenną „ulgą” nadaną przez polskiego ustawodawcę, lecz stanowi bezpośrednią implementację Dyrektywy Rady 2011/96/UE (Parent-Subsidiary Directive). Celem tej dyrektywy jest eliminacja podwójnego opodatkowania zysków w grupach kapitałowych. Odmowa zastosowania tego zwolnienia wobec zagranicznej jednostki kontrolowanej prowadzi do nieuzasadnionej dyskryminacji podatkowej, naruszenia swobody przepływu kapitału (art. 63 TFUE) oraz swobody przedsiębiorczości. Skoro polski podmiot holdingowy ma prawo do zwolnienia z podatku od dywidend na mocy regulacji unijnych, to pozbawienie tego prawa polskiego podatnika inwestującego przez zagraniczną fundację uznać należałoby za niedopuszczalne naruszenie zasad wspólnego rynku.

Tę systemową sprzeczność powoli zaczynają dostrzegać sądy administracyjne. Choć na razie nie jest to jeszcze utrwalona linia orzecznicza, a raczej pierwsze wyłomy w restrykcyjnym podejściu, warto odnotować wyroki WSA w Warszawie z 13 lutego 2024 r. (sygn. III SA/Wa 2573/23) oraz z 6 czerwca 2025 r. (sygn. III SA/Wa 2931/24). Sądy te, uchylając niekorzystne interpretacje, wskazały na konieczność stosowania pro-unijnej wykładni przepisów. Mimo tych pozytywnych sygnałów, polski fundator musi liczyć się z ryzykiem sporu, gdyż stanowisko fiskusa wciąż pozostaje w dużej mierze odmienne od wyżej przedstawionego.

Kolejnym zagadnieniem jest możliwość skorzystania z umów o unikaniu podwójnego opodatkowania w sytuacji, gdy fundacja jest kwalifikowana jako CFC. Powstaje pytanie, czy polskie spółki zależne, wypłacając dywidendę do zagranicznej fundacji, mogą zastosować preferencyjną stawkę podatku u źródła (WHT) lub zwolnienie. Jeśli fundacja jest transparentna podatkowo lub organy zakwestionują jej status beneficjenta rzeczywistego, istnieje ryzyko obowiązku poboru podatku u źródła według stawki krajowej (19%), co obniża efektywność struktury.

Mechanizm unikania podwójnego opodatkowania a opodatkowanie darowizny

Finalnie, kluczowym elementem systemu, mającym chronić przed ekonomicznym podwójnym opodatkowaniem, jest mechanizm przewidziany w art. 30f ust. 5 ustawy o PIT. Przepis ten pozwala pomniejszyć podstawę opodatkowania CFC o kwotę dywidendy otrzymanej przez podatnika od zagranicznej jednostki, pod warunkiem, że dywidenda ta została uwzględniona w jego podstawie opodatkowania. Mechanizm ten ma na celu zapewnienie, aby opodatkowaniu stawką 19% (jako CFC) podlegał jedynie zysk zatrzymany w fundacji. Jeśli zysk zostanie w tym samym roku wypłacony i opodatkowany u beneficjenta, podstawa opodatkowania CFC ulega odpowiedniemu obniżeniu.

Problem polega jednak na tym, że organy podatkowe często dążą do klasyfikowania wypłat z fundacji prywatnych nie jako dywidend, lecz jako darowizn lub przychodów z „innych źródeł”. Jest to kwalifikacja niezwykle groźna, ponieważ darowizny podlegają ustawie o podatku od spadków i darowizn, a zatem nie są „uwzględniane w podstawie opodatkowania” w rozumieniu ustawy o PIT. W konsekwencji podatnik traci prawo do odliczenia z art. 30f ust. 5 ustawy o PIT, co z kolei może prowadzić do podwójnego opodatkowania tego samego dochodu: raz na poziomie fundacji (jako dochód CFC), a drugi raz przy wypłacie (jako darowizna).

W tym zakresie sądy administracyjne stają po stronie podatników (m.in. wyrok WSA w Krakowie, sygn. I SA/Kr 1250/22), nakazując szerokie rozumienie pojęcia „dywidendy” jako wszelkiej wypłaty z zysku, co pozwala na jej opodatkowanie 19% PIT i skuteczne odliczenie od dochodu CFC. Niemniej, ryzyko odmiennej kwalifikacji przez organy pozostaje wysokie. Dotyczy to szczególnie rozliczeń historycznych, gdzie podatnicy często sami deklarowali wypłaty jako darowizny (korzystając ze zwolnień w SD), a jednocześnie pomniejszali podstawę CFC. Taka hybrydowa niespójność naraża na zakwestionowanie skuteczności odliczenia i powstanie zaległości podatkowej.

Reklama
Reklama

Cena spokoju i konieczność indywidualnej ochrony

Zagraniczne fundacje prywatne to rozwiązania o niepodważalnej jakości, oferujące stabilność i ochronę majątku na poziomie wciąż nieosiągalnym w Polsce. Nie są to jednak instrumenty, które działają w próżni. W zderzeniu z gąszczem polskich przepisów podatkowych kluczem do sukcesu nie jest sama jurysdykcja, lecz staranna implementacja, uwzględniająca specyfikę obu systemów prawnych. „Cena spokoju” fundatora obejmuje zatem nie tylko koszty utrzymania zagranicznej struktury. Nie ma tu miejsca na automatyzm ani drogę na skróty – jest za to przestrzeń na rzetelną analizę i świadome zarządzanie ryzykiem, które pozwala przekształcić potencjał każdej z tych jurysdykcji w realne bezpieczeństwo.

autorka: Beata Krzyżagórska-Żurek, adwokat, partner zarządzających Krzyżagórska Łoboda sp.p.

Nawigator prawny Poradnik
Ochrona środowiska: granica i kierunek rozwoju przedsiębiorczości
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Nawigator prawny Poradnik
Jednolity Sąd Patentowy: pierwsze doświadczenia procesowe i najnowsze zmiany
Nawigator prawny Poradnik
Granice wykładni w procesie likwidacji spółek kapitałowych
Nawigator prawny Poradnik
Przejrzystość płac jako nowy standard ochrony pracowników
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama