Reklama

Chłopiec pierwszy zaalarmował o katastrofie promu w Korei Płd.

Pierwszą osobą, która zawiadomiła południowokoreańskie służby o katastrofie promu był chłopiec, któremu „łamał się głos”. Na numer alarmowy zadzwonił trzy minuty po tym, jak statek wykonał gwałtowny skręt.
Chłopiec pierwszy zaalarmował o katastrofie promu w Korei Płd.

Foto: AFP

Dwie minuty później telefon chłopca został przekierowany najpierw do straży pożarnej, a następnie do straży przybrzeżnej. Potem jeszcze dwadzieścioro innych dzieci znajdujących się na pokładzie tonącego promu dzwoniło do służb, by zaalarmować o katastrofie.

Przedstawiciel straży pożarnej stwierdził, że chłopiec, który zgłosił wypadek, miał „drżący głos". Służbom zajęło chwilę ustalenie, że tonący statek to jednostka o nazwie „Sewol".

„Uratujcie nas! Jesteśmy na statku i myślę, że toniemy" – cytuje słowa chłopca agencja Yonhap.

Chłopiec jest wśród ponad 190 osób, które służby wciąż uznają się za zaginione.

Członkowie załogi promu, cytowani przez lokalne media, twierdzą, że zwodowanie łodzi ratunkowych było niemożliwe ze względu na przechylenie statku. W rezultacie użyto zaledwie dwóch z 46 łodzi ratunkowych dostępnych na promie.

Reklama
Reklama

Bilans ofiar katastrofy promu w Korei Płd. wzrósł do 108. Poprawa pogody umożliwiła dziś wznowienie poszukiwań zaginionych. Nurkowie wyłowili z wraku statku kolejne ciała.

Nowe Rynki
Współpraca polsko-ukraińska przy odbudowie Ukrainy ma zyskać szersze ramy i nabrać rozpędu
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Nowe Rynki
Wymiana handlowa z USA rośnie, ale ryzyko braku zapłaty przez firmy z USA też
Nowe Rynki
Jest szansa na eksport polskiej wołowiny do Chin
Nowe Rynki
Pierwsze forum rektorów uczelni Polski i Uzbekistanu, czyli od nauki po biznes
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama