Reklama

Ameryka umacnia się w Azji

Zawarcie przez 12 krajów Partnerstwa Transpacyficznego to sukces USA w rywalizacji z Chinami.
TPP to duży sukces Baracka Obamy

TPP to duży sukces Baracka Obamy

Foto: AFP

Od sześciu dni negocjatorzy prowadzili w Atlancie rokowania bez przerwy. Chcieli dopracować ostatnie szczegóły negocjowanego od 2008 r. w wielkim sekrecie porozumienia, które nie ma sobie równych od zakończenia w 1994 r. rundy urugwajskiej i powstania Światowej Organizacji Handlu (WTO).

Tym razem umowa o wolnym handlu co prawda nie obejmuje całego świata, a jedynie 12 państw (poza USA i Japonią także Australię, Kanadę, Meksyk, Wietnam, Peru, Singapur, Nową Zelandię, Malezję, Brunei i Chile). Łącznie przypada na nie jednak 40 proc. międzynarodowej wymiany towarowej. I co jeszcze ważniejsze, TTP to umowa XXI wieku obejmująca nie tylko zniesienie stawek celnych. Przewidziano w niej tak różne rzeczy, jak ustanowienie wolnych związków zawodowych w Wietnamie (w ramach wspólnych regulacji prawa pracy) czy zasady ochrony zwierząt w Malezji (to rozdział o środowisku). Poważne możliwości prawne otrzymały międzynarodowe koncerny, które będą mogły procesować się z państwami stronami, choć ta część umowy nie dotyczy firm tytoniowych. TPP reguluje nawet zasady prowadzenia biznesu przez firmy będące własnością państwa.

Dostęp do treści RP.PL za 19 zł miesięcznie!

Bądź na bieżąco z najważniejszymi informacjami z kraju i ze świata. Czytaj treści od Rzeczpospolitej — najbardziej opiniotwórczego źródła.

Polityka, wydarzenia, społeczeństwo, ekonomia i psychologia.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama