Po poniedziałkowym wybuchu przed świątynią Erawan we wtorek w Bangkoku dwukrotnie jeszcze eksplodowały bomby. Pierwszy ładunek nieznany mężczyzna wrzucił z mostu do rzeki Menam przepływającej przez miasto. Kolejny wybuchł w pobliżu stacji metra.
W obu przypadkach nikomu nic się nie stało, policja również nie złapała sprawców. Nie wiadomo, dlaczego rzucali bombami, tak jak i sprawca poniedziałkowej masakry. Po pierwszym wybuchu zmarły już 22 osoby (tylko 12 zginęło na miejscu eksplozji), a liczba rannych waha się od 78 do 120. Prawdopodobnie część nie zwracała się o pomoc i o własnych siłach opuściła miejsce zdarzenia, stąd takie różnice w liczbie ofiar.