Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:
- codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
- pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Demonstranci z flagami dawnej Ludowo-Demokratycznej Republiki Jemenu podczas wiecu w Habilin na południu kraju, październik 2009 r.
Rodzi się na południowo-wschodnim krańcu Półwyspu Arabskiego, właściwie odradza w nowej formie po latach życia w zjednoczonym Jemenie. Separatystyczny Ruch Południowy działa półjawnie. Mniej więcej wiadomo, kto do niego należy, wiadomo, kto z wpływowych ludzi go popiera. Ale spotkania przywódców odbywają się w tajemnicy. W niedostępnych górach. Albo w osadach na pustyni.
Zasady konspiracji obowiązują też dziennikarzy, którzy chcą się spotkać z liderami Ruchu Południowego. Narzucił mi je pewien ważny człowiek z Adenu, drugiego co do wielkości miasta Jemenu i najważniejszego portu. Pozostanie anonimowy. Można ujawnić, że pochodzi z wpływowej adeńskiej rodziny, ma wiele kontaktów, jest umiarkowanym zwolennikiem samodzielności Południa (nie lubi nazwy „Jemen”) i zdecydowanym przeciwnikiem „okupantów z Sany”, czyli stolicy zjednoczonego Jemenu. Pomógł mi znaleźć przewodnika, Ahmeda, dobrze wykształconego 50-latka, odważnego, jako tako znającego angielski. I nawiązać kontakt z człowiekiem numer dwa w Ruchu Południowym, szejkiem Tarikiem Naserem Fadhlim, synem sułtana z czasów brytyjskiego protektoratu.
Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji: