Od 1 stycznia br. podstawowa stawka pensji w Niemczech to 8,5 euro brutto za godzinę pracy. Niemiecka ustawa o płacy minimalnej (Gesetz zur Regelung eines allgemeinen Mindestlohns), która obowiązuje od początku roku, wywołała duże zamieszanie wśród polskich przedsiębiorców delegujących pracowników do pracy czy wykonywania zadań służbowych do sąsiada zza Odry. Dla określonych branż wprowadza ona także inne obowiązki, np. pisemne zgłoszenie przy każdym podjęciu się realizacji zlecenia przez polskiego przedsiębiorcę na terenie Niemiec. Pracodawcy, którzy nie będą przestrzegać tych przepisów, narażają się na wysoką grzywnę. Nie unikną jej zarówno ci, którzy nie wypłacają w ogóle stawki minimalnej, jak i ci, którzy nie płacą jej w terminie. Maksymalna kara to 500 tys. euro.
Zasada terytorialności
Największą niepewność odczuły polskie firmy świadczące usługi transportowe. Pojawiła się opinia, że do zatrudnionych kierowców powinni stosować nowe przepisy. Chodzi o firmy, które wykonują przewozy drogowe na terenie Niemiec, w tym tranzytowe przez ten kraj, jak i docelowe oraz kabotaż (przewozy w obrębie kraju). I to niezależnie od formy świadczenia pracy za granicą, co oznacza, że obejmuje to delegowanych czy przebywających w podróży służbowej. Niemieckie władze przyjmują, że wynika to z tzw. zasady terytorialności.
To nieprawidłowe podejście. Z tej zasady nie da się wywieść normy ogólnej, jednakowej dla wszystkich polskich pracowników delegowanych do pracy czy do wykonywania zadań służbowych w Niemczech. Wymóg naliczania wynagrodzenia nie może bowiem w równiej mierze dotyczyć ogółu kierowców, bez rozróżnienia charakteru świadczonej w Niemczech usługi (tranzyt czy kabotaż). Nie wolno też pominąć tego, czy pracownik jest delegowany, czy pozostaje w podróży służbowej.
Wykładnia przyjmowana przez stronę niemiecką jest niezgodna z regułami określonymi w art. 8 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 593/2008 z 17 czerwca 2008 r. w sprawie prawa właściwego dla zobowiązań umownych (Rzym I, dalej rozporządzenie).
Nie do stosunku pracy
Stosowana w prawie karnym czy podatkowym zasada terytorialności stanowi, że pewne zachowanie czy czynność, które miały miejsce na terenie konkretnego państwa, podlegają jego prawu. Nie można jednak w ten sposób przesądzać prawa właściwego, które stosuje się do umowy zawartej przez strony, w tym przypadku do umowy o pracę. Ustalenie prawa właściwego dla indywidualnego stosunku pracy w pierwszej kolejności zależy od tego, czy strony go wybrały. Jeżeli tak, to rzeczywiście na tej podstawie nie można wyłączyć norm, jakie miałyby zastosowanie, gdyby tego prawa nie wybrano. Przepis ten chroni pracownika, gdy pod wpływem nacisków szefa w umowie wskazuje się prawo innego państwa po to, aby wyłączyć użycie regulacji korzystnych dla zatrudnionego, np. prawo do urlopu, minimalny odpoczynek czy właśnie płaca minimalna. W takiej sytuacji, choć umowa wskazuje prawo właściwe, do tego stosunku odnoszą się też przepisy prawa, które miałyby zastosowanie, gdyby nie dokonano wyboru.