Warunek – kwota roszczenia wynika z prawomocnego wyroku sądowego, a wypłata nie przekracza gwarantowanego poziomu pensji.
Załóżmy następującą sytuację: pani Konstancja, matka córki pracownika (pana Pawła), złożyła u jego pracodawcy wyrok opatrzony klauzulą wykonalności. Zasądza on alimenty od pracownika po 300 zł miesięcznie płatne do 10. dnia każdego miesiąca na rzecz jego małoletniego dziecka. W razie uchybienia terminowi płatności raty, pani Konstancja powinna też dostać ustawowe odsetki. Była partnerka domaga się od pracodawcy comiesięcznych wpłat tej sumy na konto. Twierdzi, że przy świadczeniach alimentacyjnych pracodawca ma prawo zastąpić komornika i bez postępowania egzekucyjnego dokonywać systematycznych potrąceń prawomocnie zasądzonej kwoty alimentów z wynagrodzenia pracownika, a następnie przekazywać ją osobie uprawnionej. Czy rzeczywiście ma rację?
Co do zasady tak. Kodeks pracy w art. 88 przewiduje uproszczoną formę dokonywania potrąceń z wynagrodzenia za pracę, jeżeli chodzi o pokrycie należności alimentacyjnych i rent o charakterze alimentacyjnym. Pozwala ona uniknąć nierzadko wysokich kosztów oraz wszelkich formalności związanych z przebiegiem postępowania komorniczego.
Tego bezegzekucyjnego ujęcia pracodawca dokonuje na wniosek uprawnionego po przedstawieniu tytułu wykonawczego. Pismo to jest wiążące (chyba że zachodzą wyjątki), choć w doktrynie funkcjonuje także pogląd, że pracodawca może go nie uwzględnić i nie musi uzasadniać swojej decyzji. Nakaz dokonywania potrąceń nie wynika bowiem wprost z art. 88 k.p. Wprawdzie ustawodawca nie przewidział żadnej szczególnej formy dla tego wniosku, ale do celów dowodowych najlepiej sporządzić go na piśmie >patrz przykład pisma.
Konieczne formalności
Pracodawca pełniący rolę komornika musi pisemnie zawiadomić pracownika o zajęciu wynagrodzenia, wskazać wierzyciela, tytuł wykonawczy, wysokość dochodzonej kwoty oraz przekazać wierzycielowi potrącone uposażenie. Obciąża go wtedy również odpowiedzialność za prawidłowe dokonanie ujęcia.