Postanowienie, które zapadło na posiedzeniu SN, dotyczyło dwóch pracowników wyższego szczebla jednej z firm ubezpieczeniowych (sygnatura akt II PK 180/11). Upomnieli się o wypłatę wysokich odpraw, gdy zostali zwolnieni za niepodporządkowanie się poleceniom pracodawcy w sprawie wpisywania się na listę obecności i rejestrowania czasu pracy, a także za kontakty z przedstawicielami konkurencyjnych firm.
Najpierw sąd apelacyjny przyznał jednemu 1,4 mln zł, a drugiemu 630 tys. zł odprawy. Dostali oni także odsetki, które przekroczyły ponad 4 mln zł.
Trudno się dziwić temu, że spółka w sporze o tak ogromne pieniądze złożyła skargę kasacyjną do SN, który nakazał ponowne rozpatrzenie sprawy. W kolejnym procesie sąd zmienił zdanie i nakazał byłym pracownikom zwrot przyznanych im wcześniej odpraw. Gdy sprawa ponownie trafiła do SN, pojawiło się pytanie, czy po prawomocnym wyroku sądu apelacyjnego przyznającym tym pracownikom odprawy powinni oni liczyć się z obowiązkiem ich zwrotu w myśl przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu.
Sąd Najwyższy zdecydował się na skierowanie tej sprawy do rozstrzygnięcia przez swój poszerzony skład.
– To bardzo poważna sprawa, o doniosłych skutkach prawnych – stwierdził Józef Iwulski, sędzia SN, w uzasadnieniu do tego postanowienia.