Jest to postępowanie prawidłowe. To klasyczny przykład powiązania prowizji z zapłaconą przez klienta fakturą. W ten sposób szef motywuje pracowników do szukania i wybierania najbezpieczniejszych kontrahentów dla firmy. Zatrudnionym powinno więc zależeć na takich, którzy będą w stanie systematycznie i w terminie obsługiwać swoje zobowiązania.
Niektóre firmy wręcz różnicują wypłatę za fakturowanie klientów, pozyskiwanie nowych czy wielkość sprzedaży. W ten sposób zdobywanie nowych kontraktów i wzrost ich liczby jest dla pracowników bardziej opłacalny.
Grzegorz Orłowski, radca prawny w spółce z o.o. Orłowski, Patulski, Walczak, uważa, że nie ma w tym nic niestosownego. Pod warunkiem że przynajmniej minimum wypłaty pracodawca gwarantuje zatrudnionym.
Co to oznacza?
Że gdy zdarzy się taki miesiąc, w którym nie ma żadnych zapłaconych faktur, a więc i podstawy do naliczenia prowizji, to pracodawca i tak musi za ten miesiąc wypłacić handlowcowi 1317 zł brutto. Bo tyle wynosi w 2010 r. minimalne wynagrodzenie za pracę. Co najmniej tyle musi zarabiać każdy pracownik pełnoetatowy, bez względu na system wynagradzania.