Nie ma uzasadnienia stosowanie do wszystkich umów o pracę zawartych na czas określony, mających trwać dłużej niż sześć miesięcy, sztywnego dwutygodniowego okresu wypowiedzenia, niezależnego od zakładowego stażu pracy. Szczególnie, że staż ten ma zasadnicze znaczenie przy ustalaniu okresu wypowiedzenia angaży bezterminowych. Obie te kategorie pracowników znajdują się natomiast w porównywalnej sytuacji – stwierdził ETS w wyroku ?z 13 marca 2014 r. (C 38/13).
To oznacza, że art. 33 polskiego kodeksu pracy, dotyczący okresu wypowiedzenia umów terminowych, jest niezgody ?z prawem unijnym. Łamie bowiem zasadę niedyskryminacji. Zgodnie z nią osoba zatrudniona na czas określony nie może być traktowana w sposób mniej korzystny niż porównywalny pracownik zaangażowany na czas nieokreślony jedynie z tego powodu, że pracuje na czas określony. Zróżnicowanie jest dopuszczalne, gdy wynika ?z powodów o charakterze obiektywnym. Odwołanie się jedynie do tymczasowego zatrudnienia nie może stanowić powodu o obiektywnym charakterze. Zastosowanie różnych długości okresów wypowiedzenia stanowi w tym przypadku odmienne traktowanie w kontekście warunków zatrudnienia – orzekł ETS.
Warunki wypowiadania terminowego kontraktu (art. 33 k.p.) są dużo mniej korzystne niż te, które dotyczą osób zatrudnionych na umowach bezterminowych. Art. 36 § 1 k.p. przewiduje bowiem zróżnicowany okres wypowiedzenia umowy zawartej na czas nieokreślony. Uzależniony jest on od tzw. zakładowego stażu pracy i wynosi:
- ?dwa tygodnie – przy zatrudnieniu krótszym niż sześć miesięcy,
- ?miesiąc – przy zatrudnieniu na co najmniej sześć miesięcy,