Dokonywanie na rzecz podmiotów zagranicznych wypłat z tytułów związanych z uzyskiwaniem przez te podmioty tzw. dochodów pasywnych (dywidendy, odsetki, należności licencyjne) oraz wynagrodzenia za usługi niematerialne stało się, zwłaszcza w ostatnich latach, przedmiotem szczególnego zainteresowania (czy wręcz obsesji) ustawodawcy. Polski fiskus niejako z automatu uznaje tego typu płatności za szczególnie niebezpieczne z punktu widzenia drenażu podstawy opodatkowania.
Niezależnie od tego, czy i w jakim zakresie przeświadczenie to jest zasadne, nie ma wątpliwości, że zbieranie przez fiskusa danych o transakcjach powodujących choćby potencjalne uszczuplenie podstawy opodatkowania wpisuje się w standard praktyk stosowanych przez wszystkie administracje podatkowe krajów o rozwiniętych systemach fiskalnych. Nakładanie na przedsiębiorstwa obowiązków w zakresie przekazywania danych administracji skarbowej musi być jednak podyktowane rzeczywistą potrzebą. W przeciwnym razie oznacza marnowanie zasobów gospodarki w postaci co najmniej czasu personelu księgowego i finansowego przeznaczanego na przetwarzanie i wysyłanie do organów podatkowych nikomu niepotrzebnych danych.