Według szacunków Ministerstwa Finansów pakiet paliwowy miał ograniczyć działanie szarej strefy na rynku paliw i uszczelnić system podatkowy, co w efekcie miało przynieść do budżetu państwa nawet 2,5 mld zł w 2017 r. Czy tak się rzeczywiście stanie, dowiemy się dopiero w przyszłym roku. Już teraz jednak możemy zauważyć znaczące zmiany na rynku paliw. Raport Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego wskazuje, że od momentu obowiązywania tzw. pakietu paliwowego spółki zrzeszone w tej organizacji odnotowały wzrost popytu na trzy główne gatunki paliw na poziomie przekraczającym 14 proc. Grupa Lotos i PKN Orlen odnotowały ponad 20-proc. skok sprzedaży.
Zwyżki spowodowane są zapewne z jednej strony istotnym zmniejszeniem szarej strefy. Z drugiej jednak – trudnymi do spełnienia w krótkim okresie wymogami, jakie ustawodawca nałożył na zagraniczne firmy handlujące paliwami na polskim rynku. Dla przypomnienia, zagraniczne firmy, które posiadały koncesje na obrót paliwami, w celu ich utrzymania zostały zobowiązane m.in. do utworzenia w Polsce oddziałów. Ponadto, na co wskazuje wielu przedsiębiorców, brakuje przepisów wykonawczych, co też utrudnia powrót na rynek niezależnym graczom. Kolejną przeszkodą dla podmiotów nabywających paliwa z innych krajów Unii jest skrócenie okresu rozliczeniowego w VAT i nałożenie obowiązku fizycznej zapłaty tego podatku.
Już jednak widać, że były to przejściowe problemy i firmy nabywające tańsze paliwa u naszych sąsiadów powoli wracają z konkurencyjną ofertą.
Pomimo wprowadzenia wielu utrudnień dla legalnej konkurencji największych polskich firm paliwowych pakiet paliwowy należy ocenić pozytywnie. Choćby za to, że doprowadził do ograniczenia nieuczciwej konkurencji na rynku paliwowym.
Na chwilę obecną nie ma jednak danych, które pozwoliłyby ocenić rozmiary szarej strefy po zmianie. Dlatego też na ostateczną ocenę skutków tych regulacji należy jeszcze poczekać, przynajmniej do końca tego roku.
—oprac. maj
Autor jest doradcą podatkowym w TBA Consulting