Nie każde doręczenie pisma jest skuteczne
Zamieszanie z pismem
Wszystko zaczęło się od postanowienia o wszczęciu postępowania w sprawie sprowadzenia do Polski dwóch luksusowych aut oraz rzeczy osobistych objętych tzw. procedurą dopuszczenia do obrotu. A konkretnie, czy zostało ono skutecznie doręczone podatnikowi.
Fiskus uznał, że tak. Postanowienie zostało wysłane pocztą pod wskazany przez podatnika w zgłoszeniu celnym adres. Listonosz nie zastał nikogo w domu, więc do skrzynki wrzucił awizo. Ze zwrotnego potwierdzenia odbioru wynikało jednak, że pismo odebrał na poczcie ojciec podatnika zameldowany pod tym adresem i jako pełnoletni domownik podjął się oddania go adresatowi.
Urzędnicy uznali, że pismo zostało doręczone skutecznie. Co w późniejszym czasie zaowocowało wydaniem trzech osobnych decyzji. Zostały one wysłane na ten sam adres, a fiskus uznał, że skutecznie je doręczono w sposób zastępczy, tj. po upływie określonego czasu. Podatnik zaczął kwestionować skuteczność doręczeń, zwłaszcza pierwszego pisma wydanego na poczcie ojcu. Podkreślał, że nie ma możliwości, by dorosły domownik skutecznie za podatnika odebrał list z poczty.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargę podatnika. Gdy sprawa trafiła na wokandę NSA, nie wydawała się już tak prosta. NSA powziął poważne wątpliwości, czy w świetle ordynacji podatkowej odebranie pisma w placówce pocztowej przez pełnoletniego domownika wywołało skutek doręczenia dla strony. W pytaniu do poszerzonego składu zastrzeżono co prawda, że chodzi o brzmienie przepisów z 2011 r., jednak odpowiedź na nie jest aktualna, bo mimo nowelizacji obecna regulacja – z minimalnymi modyfikacjami – w spornym zakresie jest podobna.
NSA odmówił podjęcia uchwały. Uznał, że sprawę powinien załatwić wyrokiem, choć o wyższej randze, bo podjętym w poszerzonym, siedmioosobowym składzie. Ostatecznie zaś szala zwycięstwa przechyliła się na stronę fiskusa.