Zwalczanie nadużyć podatkowych przez fiskusa przybiera coraz to nowe formy. Dotyczy to także kontroli powiązanych firm pod kątem stosowania tzw. cen transferowych, czyli przerzucania dochodów w ramach powiązanych przedsiębiorstw, by osiągnąć jak najniższe opodatkowanie całej grupy.
Liczy się ekonomia
To bardzo skomplikowana dziedzina podatków, którą zna niewielu urzędników skarbowych. Dlatego minister finansów powołał w resorcie specjalną grupę zajmującą się kontrolą podmiotów powiązanych. Ma ona współpracować z koordynatorami we wszystkich izbach skarbowych, urzędach kontroli skarbowej i w urzędach do obsługi dużych podatników.
W ocenie ekspertów może to w praktyce oznaczać wzmocnienie merytoryczne „terenu" wiedzą płynącą z ministerstwa. Przedstawiciele resortu dość aktywnie w ostatnich latach uczestniczyli w pracach specjalnych grup w ramach OECD i Unii Europejskiej i dobrze znają wytyczne tych organizacji, jak kontrolować podmioty powiązane.
Paradoksalnie właśnie dlatego utworzenie tego zespołu może sprawić, że kontrole podmiotów powiązanych będą bardziej przewidywalne. Tak twierdzi Rafał Śmigórski, biegły rewident, partner w dziale doradztwa podatkowego Grant Thornton.
– Do zrozumienia zagadnień cen transferowych nie wystarczy wiedza o przepisach, ale też podejście ekonomiczne, umożliwiające zrozumienie biznesowego sensu transakcji – wyjaśnia Śmigórski. I dodaje, że takiego podejścia często brakowało urzędnikom kontrolującym te dziedziny działalności podatników. W rezultacie kontrole często nie przynosiły zamierzonego doszacowania dochodu i obciążenia go karnym 50-proc. podatkiem.