Eliminowanie rozbieżności podatkowych – taki był cel wprowadzonych od początku tego roku przepisów, które umożliwiają każdemu złożenie wniosku o interpretację ogólną, czyli powszechnie obowiązującą wykładnię. Na łamach „Rz" ostrzegaliśmy: przesłanki jej wydania są tak sformułowane, że fiskus łatwo wywinie się z tego obowiązku.
Niestety, dane z Ministerstwa Finansów zebrane przez serwis taxonline to potwierdzają. Z wniosków przekazanych w I półroczu tego roku do poszczególnych Biur Krajowej Informacji Podatkowej (która je weryfikuje) kwalifikacyjne sito przeszło niecałe 7 proc.
Drobne różnice
Dlaczego selekcja jest tak surowa?
– Przepisy wymagają, aby we wniosku wskazać rozbieżności w takich samych stanach faktycznych – mówi Andrzej Nikończyk, doradca podatkowy, partner w kancelarii KNDP. – Fiskus uważa, że muszą być to sprawy identyczne w każdym detalu. Tak np. odmówił wydania interpretacji ogólnej w kwestii opodatkowania VAT odpadów poprodukcyjnych. Powód? W jednej sprawie chodziło o żwir, a w drugiej o popiół. Różnica z punktu widzenia VAT kompletnie nieistotna – wskazuje.