Gdy 1 stycznia 2007 r. zniesiony został obowiązek składania comiesięcznych deklaracji przez przedsiębiorców, nikt nie myślał, że ta zmiana – zamiast ułatwić życie prowadzącym własny biznes – stanie się ich przekleństwem. Bo Ministerstwo Finansów wymóg wykazywania comiesięcznych zaliczek przeniosło do formularzy PIT-36 i PIT-36L, które są zeznaniami rocznymi.
– To żadne uproszczenie – twierdzą zgodnie eksperci podatkowi. – Lepiej już było nie likwidować deklaracji, do których podatnicy zdążyli się przyzwyczaić.
[srodtytul]Pozorowane ułatwienia[/srodtytul]
Osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą nie muszą już składać PIT-5 o zaliczkach miesięcznych na podatek dochodowy. Muszą jedynie – tak jak ryczałtowcy – co miesiąc je wpłacać. Dotyczy to także osób uzyskujących dochody z najmu czy dzierżawy oraz tych, którzy płacą 19-proc. podatek liniowy.
Wystarczy więc, że podatnik przeleje na konto urzędu skarbowego zaliczkę, zaznaczając miesiąc, za który jest uiszczana. I na tym kończą się jego obowiązki. Dopiero przy rocznym rozliczeniu okazuje się, że to, co zapłacił w trakcie roku, nijak się ma do tego, co wykazuje w zeznaniu. Wszystko dlatego, że zamiast podawać należne zaliczki na podatek, uwzględnia te faktycznie zapłacone. Te wielkości powinny być identyczne, ale zdarzają się różnice. Wystarczy, że fiskus potrąci odsetki od wpłat po terminie.