Takie wnioski płyną z wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE (C 219/12). Orzeczenie dotyczy sprawy Austriaka, ale ma zastosowanie także do opodatkowania sprzedaży prądu z polskich dachów. Trybunał uznał, że Thomas Fuchs, który regularnie dostarczał odpłatnie do publicznej sieci elektrycznej energię wytworzoną we własnej instalacji, prowadził działalność gospodarczą.
– Z punku widzenia właściciela modułów fotowoltaicznych w Polsce to korzystne rozstrzygnięcie – ocenia Kamil Lewandowski, doradca podatkowy, partner w FL Tax. – Sprzedawca prądu z przydomowej elektrowni może bowiem odliczyć VAT związany z kosztami jej instalacji i utrzymania. Odbiorcy energii – podatnicy VAT – także mają możliwość odliczenia. Cena opodatkowanego prądu nie jest z ich perspektywy wyższa od zwolnionego z VAT – tłumaczy ekspert. Instalacja Austriaka nie pozwalała na magazynowanie energii, która w całości była sprzedawana operatorowi publicznej sieci na podstawie bezterminowej umowy. Thomas Fuchs jednocześnie był odbiorcą prądu.
Zużycie bez znaczenia
Austriak w ciągu kilku lat zużył ponad dwukrotnie więcej prądu, niż sprzedał. Organy podatkowe twierdziły, że nie można mówić o działalności gospodarczej, tylko o sposobie na obniżenie rachunków.
Sprzedaż energii i zużycie prądu z tej samej sieci to niezależne transakcje
– Działalność polegająca na dostawie energii elektrycznej (...) jest niezależna od poboru przez użytkownika modułu fotowoltaicznego energii z sieci na potrzeby gospodarstwa domowego, w związku z czym ilość energii wyprodukowanej w stosunku do ilości energii zużytej jest bez znaczenia z punktu widzenia zakwalifikowania owej dostawy jako działalności gospodarczej – odrzucił ten argument TSUE. Pogląd ten można odnieść także do definicji podatnika i działalności gospodarczej na gruncie polskiej ustawy o VAT.