Rz: Jak pan ocenia rządowe plany wprowadzenia klauzuli obejścia prawa do ordynacji podatkowej?
Andrzej Puncewicz:
Gdyby uważnie przeczytać rekomendację Komisji Europejskiej z grudnia ubiegłego roku, to szybko wyjdzie na jaw, że założenia ogłoszone przez Ministerstwo Finansów są niemal jej powtórzeniem. Napisanie dobrego przepisu zapobiegającego obejściu prawa nie jest proste. Mamy z tym nieco doświadczeń, zważywszy na wyrok Trybunału Konstytucyjnego sprzed kilku lat, uchylający taką właśnie klauzulę.
Jak to zatem sformułować?
Trybunał ustalił wysokie kryteria pewności prawa i ograniczenia uznaniowości organów skarbowych. Pewnie właśnie dlatego ministerstwo proponuje dodatkową instytucję zapytania – podatnik będzie mógł uzyskać interpretację dotyczącą tego, czy dane działania są obejściem prawa. Nie jestem jednak pewien, czy to będzie miało znaczenie praktyczne. Oczekiwanie na odpowiedź może trwać pół roku, a koszt wyniesie kilkadziesiąt tysięcy złotych. Zresztą mamy już podobne przepisy dotyczące połączeń spółek. Mam jednak wrażenie, że nie są zbyt często wykorzystywane przez władze skarbowe.