To sedno czwartkowego wyroku Sądu Najwyższego, które może być przestrogą dla ostrych polemistów w internecie, przekonanych, że poruszając ważkie społecznie problemy nie muszą zbytnio zważać czy wszystko co piszą jest prawdą.
Kwestia ta wynikła w typowej, można powiedzieć, sprawie o ochronę dóbr osobistych (tutaj renomy) jaką spółka z o.o. EKO Dolina spod Gdyni, będąca zakładem zagospodarowania odpadów dla kilu miejscowych gmin, wytoczyła Krzysztofowi T. Miejscowy działacz społeczny został pozwany za umieszczenie na platformie You Tube kilku filmików, których tytuły mówią bodaj wszystko: „Dolina Śmierci", „Gdynia tonie ", „Katastrofa Ekologiczna w Gdyni". Filmy przedstawiały teren w sąsiedztwie zakładu z kałużami z wydobywającymi się z nich się pęcherzykami gazu czy ciek wodny z ciemną smugą.