Podczas pierwszego tak szerokiego, poniedziałkowego spotkania z organizacjami przedsiębiorców i ekonomistami kierownictwo resortu finansów zamierza przedstawić planowane kierunki zmian w funkcjonowaniu administracji podatkowej - np. nowy system obsługi i wsparcia podatników, powołanie asystentów podatnika, zmiany w wyspecjalizowanych urzędach skarbowych oraz "nowe podejście do kontroli podatkowej, jej przebiegu i standardów".
To właśnie "nowe podejście do kontroli podatkowej" zdominuje dyskusję. - Jest ono zupełnie niezgodne z system demokratycznego państwa. Stosunki na linii państwo-fiskus mają opierać się na zasadzie zaufania, a nie łupienia podatników w celu zwiększenia wpływów budżetowych - mówi Rzeczpospolitej Andrzej Malinowski, prezydent organizacji Pracodawcy RP, zapytany, jakie są jego oczekiwania wobec spotkania. - Mam nadzieję, że usłyszymy konkretne rozwiązania nowej polityki podatkowej na rzecz ochrony uczciwych podatników, a nie odwrotnie - dodaje.
Nowe podejście, jak wyjaśniał Jacek Kapica, wiceminister finansów, to ograniczenie liczby kontroli, ale zwiększenie ich efektywności. Sprawdzane mają być przede wszystkim firmy, w których ryzyko podatkowych nieprawidłowości i oszustw - co można wytypować na podstawie analiz - jest wysokie. – Zależy nam, aby tak jak w przypadku kontroli celnych czy skarbowych, także działania administracji podatkowej były skuteczne w 70-80 proc. – podkreślał Kapica. Skuteczność kontroli podatkowych w 2013 r. wyniosła 29 proc. (to znaczy 29 proc. z nich kończyło się domiarem podatkowym powyżej 1 tys. zł), a w 2014 r. - 43 proc. - wynika z danych MF.
Sama idea, by fiskus odszedł od kontroli, w których wykrywane są "oszustwa" na kilka złotych, nie budzi sprzeciwu. Ogromne jednak oburzenie wzbudził sposób, jak takie nowe podejście, ma być realizowane. Opinia publiczna dowiedziała się o tym z nieoficjalnej notatki ze spotkania, w której dyrektor izby skarbowej przekazuje naczelnikom urzędów skarbowych nowe wytyczne Ministerstwa Finansów. Wynika z niej w skrócie, że pod groźbą utraty etatów, kontrole urzędów skarbowych mają się kończyć domiarem w 80 proc. przypadków, a ich celem na być zwiększenie wpływów do budżetu.
- Mam nadzieję, że na spotkaniu usłyszę, że to wszystko nie jest prawdą - mówi krótko Andrzej Sadowski z Centrum im. A. Smitha. - To "nowe podejście" jest kuriozalne i skończy się jak akcja paragonowa, czyli karaniem grzywnami kwiaciarek za brak wydania paragonu na kilka groszy - dodaje.