Przepisy wprowadzające e-zwolnienia mają obowiązywać od 1 stycznia 2015 r. Medycy jednak obowiązek ich wystawiania będą mieli dopiero od 2018 r., a firmy rozliczające co najmniej sześciu zatrudnionych muszą się podłączyć do nowego systemu do końca roku. Tak przynajmniej wynika z przyjętego przez rząd 30 września projektu nowelizacji ustawy zasiłkowej. Z informacji, do których dotarła „Rz", wynika jednak, że ustawa wejdzie w życie pół roku później – 1 lipca 2015 r.
Zbędne obowiązki
Bez względu na to, kiedy e-zwolnienia rzeczywiście zaczną obowiązywać, trzyletni okres przejściowy zapowiada się nieciekawie. Okazuje się, że płatnicy będą najbardziej „poszkodowani". Do 2018 r. będą bowiem musieli stosować podwójną ewidencję. Obok e-zwolnienia ta sama osoba będzie mogła dostarczyć klasyczne. Dział kadr zatem będzie musiał kontrolować wpływ jednych i drugich. Na tym etapie nie wiadomo jednak, jak to będzie w praktyce. Trudno też przewidzieć, jakie druki, wirtualne czy tradycyjne, będą przeważać.
To nie wszystkie utrudnienia dla firm. Jeśli ktoś przyniesie klasyczne L4, szef, który nie jest płatnikiem zasiłków, dalej będzie musiał je przesłać do ZUS z adnotacją, kiedy do niego dotarło.
Obowiązek ten pozostanie, mimo że od 1 stycznia 2015 r. ma zniknąć sankcja za nieterminowe dostarczenie zwolnienia. Pozostaje pytanie: po co obciążać płatników dodatkowymi czynnościami, z których nic nie wynika?
Mniej do odzyskania
– Tego typu rozwiązania podważają sens informatyzowania systemu. Obowiązek przesyłania zwolnień do ZUS przez pracodawców, którzy nie są płatnikami zasiłków, można odczytać jako obawę ustawodawcy, że system może się nie sprawdzić. To próba zabezpieczenia się – ocenia Monika Gładoch, doradca Pracodawców RP.