Pracodawca wytoczył proces podwładnemu o zapłatę odszkodowania za naruszenie zakazu konkurencji. W sprawie konieczne było przesłuchanie świadków w drodze pomocy sądowej. Sąd wysłał odezwę ?do sądu wezwanego i odroczył rozprawę. Po drodze przesyłka zginęła, a sąd ustalił to dopiero po sześciu miesiącach na skutek interwencji żądającego wyznaczenia rozprawy. Konieczne było ponowne wysłanie odezwy, która wróciła dopiero po kolejnych trzech miesiącach. Wielomiesięczny brak kontroli nad wykonaniem odezwy może świadczyć ?o przewlekłości tego postępowania.
Odczucia to za mało
Przyczyną stwierdzenia przewlekłości jest tylko nieuzasadniona zwłoka. Czy postępowanie trwa dłużej, niż to konieczne, ocenia się na podstawie analizy przeprowadzanych czynności oraz stanu faktycznego sprawy. Aby rozstrzygnąć, czy zwłoka w dokonaniu tej czynności jest nieuzasadniona, należy rozważyć zarówno czas zaniechania jej dokonania, jak i realia sprawy i jej kontekst sytuacyjny (por. postanowienie Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z 30 września 2013 r., II S 25/13). Przekroczenie przez sąd terminów instrukcyjnych samo przez się nie świadczy o przewlekłości (postanowienie SA w Katowicach z 30 września 2013 r., ?I S 117/13).
Aby więc skarga na przewlekłość miała szansę powodzenia, skarżący musi wykazać, że postępowanie trwało za długo, bo zawinił sąd. Nie wystarczą subiektywne odczucia skarżącego o opieszałości w procesie.
Bez sztywnych terminów
Ustalenie, czy doszło do opóźnień, bada się w każdej sprawie. Ustawa nie wyznacza żadnego okresu rozpoznawania sporu, po jakim postępowanie na pewno zostanie uznane za przewlekłe. Według SN badanie opieszałości postępowania, w tym terminowości poszczególnych czynności procesowych, powinno być dokonane przy uwzględnieniu obiektywnych przesłanek, ?a nie przez wskazanie sztywnego okresu dla dokonania danej czynności (postanowienie SN z 7 października 2010 r., WSP 13/10). Może być tak, ?że w identycznej rodzajowo sprawie postępowanie trwa tyle samo i w niektórych z nich uzasadnione będzie stwierdzenie przewlekłości, w innych zaś ona nie wystąpi.
W orzeczeniu z 27 czerwca 2013 r. (WSP 4/13) SN uznał, że sześciomiesięczny okres wyczekiwania na wyznaczenie rozprawy kasacyjnej mieści się w pojęciu rozsądnego terminu, w którym sprawa może oczekiwać na jej rozpoznanie pośród innych spraw wniesionych do sądu. Zwłaszcza gdy SN w toku całego okresu ?od wpłynięcia kasacji podejmował działania procesowe zmierzające do właściwego rozstrzygnięcia opartego na kompleksowym rozpoznaniu. Nie dochodzi też do wydłużenia postępowania międzyinstancyjnego, jeżeli orzeczenia wydawane w tym postępowaniu w załatwieniu wniosków ?i pism procesowych strony zapadają w okresie nie dłuższym niż miesiąc lub nieznacznie przekraczają ten okres (postanowienie SN z 12 maja 2005 r., III SPP 98/05). Natomiast 12-miesięczna bezczynność sądu drugiej instancji polegająca na tym, że nie wyznaczył rozprawy apelacyjnej, zdaniem SN uzasadnia skargę na przewlekłość (postanowienie SN z 12 maja 2005 r., III SPP 76/05).