Jak więc mają postąpić ci, którym szef nakazał zgłosić wnioski urlopowe dotyczące wakacji z 2011 r. czy 2012 r. w końcówce pierwszego kwartału czy w drugim kwartale roku, skoro mają na to jeszcze kilka miesięcy?
Łagodna perswazja
Najpierw warto zwrócić uwagę przełożonemu na zmianę przepisów i przypomnieć, że takie żądanie nie ma uzasadnienia prawnego. Prawdopodobnie niektórzy pracodawcy działają nieco schematycznie i skoro przez lata domagali się od załóg likwidacji nawisów urlopowych w takim terminie, to nie przyjęli jeszcze, że coś się zmieniło. Lepsza jest jednak łagodna słowna perswazja, ostrożne tłumaczenie niż kategoryczne opinie, żądania i powoływanie się na swoje prawa. Nic tak bowiem nie rozwściecza szefa, jak pokazanie mu, że nie ma racji, a tym bardziej, gdy ma ją podwładny.
Gdyby jednak takie pokojowe postępowanie nie przyniosło rezultatu, pracownik na piśmie powinien wskazać, dlaczego nie wykona polecenia pracodawcy i nie wypisze wniosku urlopowego (patrz dalej). Najlepiej, aby na swojej kopii miał potwierdzenie jego doręczenia, np. stempel sekretariatu prezesa czy działu kadr.
Jeśli i ten sposób zawiedzie, a szef nadal będzie domagał się określenia dat wyjazdu na niedawne wakacje, należy skontaktować się z inspektorem pracy. Co prawda niewykluczone, że do czasu jego wizyty niektórzy będą musieli skorzystać z urlopów, ale zapowiedź takiej kontroli może nieco otrzeźwić pracodawcę. Część załogi uratuje swoje uprawnienia i wykorzysta je w dopuszczalnym ustawowym terminie. Zapewne pracodawca zapamięta, że jego bezpodstawne żądanie wiązało się z interwencją zewnętrzną.
Po prawdzie nie jest to jednak podstawa do ukarania go przez inspektora pracy czy sąd. Art. 282 § 1 pkt 2 k.p. określa bowiem, że na grzywnę od 1 tys. do 30 tys. zł naraża się ten, kto nie udziela pracownikowi urlopu wypoczynkowego lub bezpodstawnie obniża jego wymiar. A tu taka sytuacja nie zachodzi.
Dawna zaległość
Zupełnie uzasadnione natomiast było żądanie szefa, aby do końca marca pracownicy wykorzystali zaległe urlopy pochodzące z dawnych lat, czyli np. z 2009 r. (najpóźniejszy do wybrania w tym roku). A to dlatego, że w ustawie deregulacyjnej zabrakło przepisów intertemporalnych, czyli określających zakres i czas obowiązywania (stosowania) zasad uchylonych przez nowy akt normatywny. Jeszcze przed wejściem w życie kodeksowej nowelizacji Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej oraz Główny Inspektorat Pracy wydały stanowiska w sprawie kolizji terminów wrześniowego i marcowego dla dawnych wakacji pod rządami nowego i starego art. 168 k.p.