Ci, którzy manifestując swoje niezadowolenie, krytykują podwładnych, przełożonych czy współpracowników, swoim zachowaniem tworzą nieprzyjazną atmosferę. W ten sposób faktycznie dezorganizują pracę w zakładzie.
Jednak sam fakt, że pracownik ma „trudny” charakter, to za mało, aby wręczyć mu wymówienie. Kodeks pracy nie wskazuje jednoznacznie, aby konflikt w środowisku zawodowym, wywołany przez zatrudnionego lub to, że nie potrafi on pracować w zespole, mogły stanowić przyczynę rozwiązania z nim stosunku pracy. W ocenie tej sytuacji przydatne są orzeczenia Sądu Najwyższego. Z nich wynika, że wszystko zależy od okoliczności konkretnego zdarzenia.
Przykład
Pracownik krytykuje organizację pracy w firmie. W sposób kulturalny, bez obrażania wskazuje przełożonemu błędy, które ten jego zdaniem popełnia podczas planowania czasu pracy podwładnych i delegowania obowiązków.
Tu trzeba wziąć pod uwagę, w jakich okolicznościach miała miejsce krytyka oraz w jaki sposób została wyrażona. Zgodnie z wyrokiem SN z 7 września 2000 r. (I PKN 11/00) istnieją uzasadnione sytuacje, w których krytyka ze strony podwładnego nie może stanowić przyczyny jego zwolnienia.
W myśl tego orzeczenia pracownik może otwarcie, krytycznie i we właściwej formie wypowiadać się w kwestiach dotyczących organizacji pracy. W sprawie, którą rozpatrywał SN, krytyka pracownika mieściła się w granicach dopuszczalnych, gdyż dotyczyła spraw zawodowych. Miała więc na celu usprawnienie pracy i wyeliminowanie zachodzących nieprawidłowości. Ponadto krytyka nie polegała na obrażaniu, poniżaniu czy innym niewłaściwym zachowaniu.