Trwający w Unii Europejskiej kryzys finansowy coraz silniej przekłada się także na realną sferę gospodarki. Dostrzegając jego skutki, wielu przedsiębiorców wstrzymuje się z decyzjami co do kolejnych inwestycji. Przesuwają ich realizację w czasie lub w ogóle z nich rezygnują. Jest to zrozumiałe. Działanie w takich warunkach wiąże się przecież z dodatkowym ryzykiem.
Ponadto niemal każda inwestycja to wydatki, na które trzeba poświęcić środki własne, uszczuplając w ten sposób zasoby i narażając się na ryzyko utraty płynności finansowej. Może także, i w praktyce często tak jest, wymagać zaciągnięcia dodatkowego kredytu lub pożyczki. I znów w niepewnych czasach, przy słabnącym popycie podjęcie takiej decyzji wymaga szczególnej ostrożności. Z drugiej strony kryzys wymusza także pewne zachowania.
W tym czasie zaostrza się bowiem konkurencja. Wiele firm zmniejsza produkcję, redukuje także ceny tylko po to, aby utrzymać się na rynku. Dotyczy to także rynków, które dla nas są rynkami eksportowymi. Konsekwencją tego wszystkiego może być to, że utrzymają się na nich tylko te przedsiębiorstwa, które będą oferować doskonałe produkty za rozsądną cenę. Aby być wśród nich, stale trzeba inwestować w rozwój. I tu kółko się zamyka.
Zróżnicowana produkcja
Przynajmniej tak się wydaje, ponieważ istnieje sposób, żeby inwestycję uczynić tańszą, a w ten sposób zminimalizować ryzyko z nią związane. Taką szansę dają oczywiście unijne granty. Ich pozyskanie nie jest łatwe.
Jednak, kto nie spróbuje, na pewno szans na ich pozyskanie nie ma. A mają ją właśnie przedsiębiorcy z województwa podlaskiego. Powinni oni wykorzystać ostatnie dwa tygodnie, jakie pozostały na złożenie wniosków, i powalczyć o unijne granty. A właśnie do 14 września można składać aplikacje w konkursie do tzw. działania 1.4 „Wsparcie inwestycyjne przedsiębiorstw”. Możliwość taką mają mikro-, małe i średnie firmy posiadające siedzibę w regionie podlaskim.