Niekiedy jednak może pojawiać się pokusa nadużywania ustawowych rozwiązań. Sąd Najwyższy wielokrotnie wypowiadał się na temat tego, co można, a czego nie można nazywać dyskryminacją.
Podstawowe definicje
Pracownicy powinni być równo traktowani w zakresie nawiązania i rozwiązania stosunku pracy, warunków zatrudnienia, awansowania oraz dostępu do szkolenia w celu podnoszenia kwalifikacji zawodowych, w szczególności bez względu na płeć, wiek, niepełnosprawność, rasę, religię, narodowość, przekonania polityczne, przynależność związkową, pochodzenie etniczne, wyznanie, orientację seksualną, a także bez względu na zatrudnienie na czas określony lub nieokreślony albo w pełnym lub w niepełnym wymiarze czasu pracy. Tak stanowi art. 18
3a
k.p. Te cechy to tzw. kryteria dyskryminacyjne.
Równe traktowanie w zatrudnieniu oznacza zakaz dyskryminacji w jakikolwiek sposób, bezpośrednio lub pośrednio z podanych przyczyn. Kiedy mamy do czynienia z dyskryminacją pośrednią, a kiedy z bezpośrednią? Zdaniem ustawodawcy bezpośrednia istnieje wtedy, gdy pracownik z jednej lub z kilku wymienionych przyczyn był, jest lub mógłby być traktowany w porównywalnej sytuacji mniej korzystnie niż inni pracownicy. Natomiast do dyskryminowania pośredniego dojdzie wtedy, gdy na skutek pozornie neutralnego postanowienia, zastosowanego kryterium lub podjętego działania występują lub mogłyby wystąpić niekorzystne dysproporcje albo szczególnie niekorzystna sytuacja w zakresie nawiązania i rozwiązania stosunku pracy. Dotyczy to też warunków zatrudnienia, awansowania oraz dostępu do szkolenia w celu podnoszenia kwalifikacji zawodowych wobec wszystkich lub znacznej liczby pracowników należących do grupy wyróżnionej ze względu na jedną lub kilka przyczyn. Chyba że, co ważne, postanowienie, kryterium lub działanie jest obiektywnie uzasadnione ze względu na zgodny z prawem cel, który ma być osiągnięty, a środki służące jego osiągnięciu są właściwe i konieczne.