W tym przypadku praca od 7 do 8 przypada na poniedziałkową dobę pracowniczą. A to oznacza, że w poniedziałek pracownica świadczyła pracę przez 9 godzin, w związku z czym powstała jedna nadgodzina.
Pod rządami obowiązującej do końca 2011 r. ustawy z 1 lipca 2009 r. o łagodzeniu skutków kryzysu ekonomicznego dla pracowników i przedsiębiorców (DzU nr 125, poz. 1035 ze zm.) firmy mogły przewidywać różne godziny rozpoczynania i kończenia pracy przez podwładnych. Ponowne wykonywanie pracy przez pracownika w tej samej dobie nie było pracą ponadnormatywną. Obecnie jednak takiej możliwości nie ma.
Przykład
Pan Piotr, otrzymujący miesięcznie stałe wynagrodzenie w wysokości 4000 zł, pracujący na co dzień w siedzibie pracodawcy od 6 do 14, 16 kwietnia br. został wysłany w podróż służbową do Czech. Wyjechał samochodem firmowym z Gliwic o 4.
Do docelowej miejscowości dotarł o 6 i świadczył tam pracę przez osiem godzin. Następnie o 14 ruszył w drogę powrotną i o 16 zakończył delegację. W tej sytuacji czasu przejazdów (od 4 do 6 i od 14 do 16) nie należy zaliczać do czasu pracy. Zatem pan Piotr powinien otrzymać wynagrodzenie wyłącznie za osiem godzin pracy. Inaczej sytuacja wyglądała 17 kwietnia, kiedy to przełożony nakazał mu stawić się w pracy o 4 i pracować do 13.
To spowodowało powstanie dwóch nadgodzin (praca od 4 do 6 była wykonywana jeszcze w dobie poniedziałkowej z 16 kwietnia). Uwzględniając fakt, że pora nocna u pracodawcy pana Piotra została wyznaczona od 22 do 6 dnia następnego, w opisanym przypadku wynagrodzenie za pracę ponadnormatywną powinno zostać wyliczone jak niżej:
- kwota za godzinę pracy: 4000 zł : 160 godz. (nominalny czas pracy w kwietniu 2012 r.) = 25 zł
- normalne wynagrodzenie 25 zł x 2 nadgodziny = 50 zł
- dodatek za nadliczbówki 25 zł x 2 nadgodziny x 100 proc. (z tytułu dodatku za nadgodziny świadczone w porze nocnej) = 50 zł
- dodatek za porę nocną (1500 zł : 160 godz x 20 proc.) x 2 godziny nocne = 3,76 zł
- wynagrodzenie ogółem za dwie nadgodziny z doby pracowniczej przypadającej na 16 kwietnia 50 zł + 50 zł + 3,76 zł = 103,76 zł.
Gdyby założyć, że przełożony pana Piotra zmienił mu grafik na 16 kwietnia i polecił pracę w delegacji w Czechach od 18 do 2, wówczas:
- dwugodzinny dojazd z Gliwic do Czech (od 16 do 18) i dwugodzinny powrót (od 2 do 4) nie byłyby czasem pracy,
- praca od 18 do 2 powinna zostać opłacona normalnym wynagrodzeniem wynikającym z umowy o pracę powiększonym o dodatek nocny za cztery godziny (od 22 do 2).
Tu trzeba jednak pamiętać, że zgodnie § 3 pkt 5 rozporządzenia ministra pracy i polityki socjalnej z 15 maja 1996 r. w sprawie sposobu usprawiedliwiania nieobecności w pracy oraz udzielania pracownikom zwolnień od pracy (DzU nr 60, poz. 281 ze zm.) pracownik odbywający podróż służbową w godzinach nocnych (w warunkach uniemożliwiających odpoczynek nocny), która została zakończona w takim czasie, że do rozpoczęcia pracy nie upłynęło osiem godzin, może stawić się w pracy dopiero po upływie tych ośmiu godzin.
Nie ma szans na 100 proc. faktycznej pensji
Dodatki za pracę w godzinach nadliczbowych wylicza się jedynie na bazie płacy zasadniczej. A więc chodzi o wynagrodzenie podwładnego wynikające wyłącznie z jego osobistego zaszeregowania, określonego stawką godzinową lub miesięczną (por. wyrok SN z 3 kwietnia 2007 r., II PZP 4/07). Podstawy do naliczenia tych dodatków nie zwiększą żadne dodatkowe składniki pensji, nawet te wypłacane stale lub regularnie.
Gdy przy ustalaniu warunków zatrudnienia między stronami stosunku pracy nie została wyodrębniona pensja zasadnicza, wówczas za bazę obliczeniową należności za nadgodziny trzeba przyjąć 60 proc. wynagrodzenia, obliczonego zgodnie z zasadami obowiązującymi przy kalkulowaniu wynagrodzenia za urlop wypoczynkowy.