Pracodawca ma obowiązek kontrolować formalną poprawność przedstawianych mu zwolnień lekarskich.
Chodzi o sprawdzenie, czy zaświadczenie o czasowej niezdolności do pracy zostało wystawione zgodnie z prawem. Dodatkowym uprawnieniem jest kontrola wykorzystywania zwolnień od pracy.
Firma, która wypłaca zasiłki, ma prawo sprawdzić, czy niedomagający pracownik rzeczywiście kuruje się w domu, czy może dorabia na boku, korzystając z lewego zwolnienia, albo szusuje po górskim stoku, zamiast wygrzewać się w domowych pieleszach.
- Pracownik księgowości dostarczył zwolnienie lekarskie na okres od 1 do 15 marca. Seria i numer druku zaświadczenia, na którym wystawione było to zwolnienie, ZUS wskazał na swojej stronie internetowej wśród innych zaginionych zaświadczeń. Uznaliśmy, że zostało ono podrobione. Sprawa ta wypłynęła już po wypłacie pracownikowi za ten okres wynagrodzenia chorobowego (dowiedzieliśmy się o tym 2 kwietnia). Dodatkowo okazało się, że w tym czasie pracownik był na nartach we Włoszech, o czym świadczyły wysyłane przez firmową pocztę zdjęcia do współpracowników z zaznaczoną datą ich wykonania. Czy dostarczenie sfałszowanego dokumentu może uzasadniać zwolnienie pracownika bez wypowiedzenia w trybie dyscyplinarnym? Czy możemy domagać się od niego zwrotu wypłaconego wynagrodzenia chorobowego za ten czas? A jeśli pracownik nie będzie nam chciał dobrowolnie oddać tych pieniędzy, to czy możemy mu je potrącić z kwietniowej pensji? – pyta czytelnik.
Przedstawienie sfałszowanego dokumentu bez wątpienia stanowi przesłankę uzasadniającą bezzwłoczne pożegnanie się z podwładnym w trybie art. 52 § 1 pkt 2 kodeksu pracy.