Złożenie gwarancji ubezpieczeniowej bez odpowiedniego podpisu nie daje podstaw do wykluczenia przedsiębiorcy z przetargu, jeśli zamawiający potwierdzi, że ubezpieczenie to rzeczywiście obowiązuje – uznała Krajowa Izba Odwoławcza w wyroku z 1 kwietnia 2011 (KIO 609/11).
W przetargu na usługi serwisowe oprogramowania zamawiający zażądał wniesienia wadium 10 tys. zł. Jedna z firm, które złożyły oferty, przedstawiła gwarancję ubezpieczeniową.
Jej treść nie wzbudziła zastrzeżeń. Brakowało natomiast podpisu osoby uprawnionej. Zamawiający nie wezwał firmy do uzupełnienia dokumentów.
Zwrócił się bezpośrednio do ubezpieczyciela i uzyskał od niego potwierdzenie, że gwarancja jest skuteczna. Mimo to uznał, że nie może jej zaakceptować i wykluczył wykonawcę z przetargu. Jednocześnie unieważnił przetarg, bo nie było innej ważnej oferty.
KIO doszła do wniosku, że nie było podstaw do wykluczenia firmy. Przyznała, że najczęściej spotyka się gwarancję ubezpieczeniową w formie pisemnej, a więc podpisanej przez osobę uprawnioną, co zapewnia pewność obrotu prawnego. Niemniej żaden z przepisów nie dyskwalifikuje innych form.